rybka chybotka, czyli zabijamy nudę

rybka chybotka

Kto to ta rybka chybotka? Zaraz wyjaśnię.

Wakacje wakacjami, ale nie może być tak, że nas nie ma i nie ma. Na blogu cisza, którą mogę próbować tłumaczyć jedynie pojawiającymi się znienacka wyjazdami poza Warszawę. Ale chwilowo jesteśmy i działamy. A ponieważ pogoda akurat nie jest wybitnie wakacyjna, postanowiliśmy z chłopakami zabić nudę tworząc. Dziś przedstawiamy Wam nowy projekt, podpatrzony na stronie KROKOTAK, rybka chybotka.rybka chybotka

 

Przyznam szczerze, że rybka chybotka urzekła mnie swoją prostotą i wyjątkowym urokiem osobistym. :) Do jej wykonania potrzeba tak niewiele, że nie mogłam nie pokazać jej chłopakom. Midi i Maxi byli zachwyceni i oczywiście, musieliśmy sami przekonać się, czy rybka chybotka faktycznie jest taka prosta do zrobienia. I jest! :)

Materiały:

  • kolorowe kartki
  • nożyczki
  • klej
  • ołówek / długopis /mazak, etc.

rybka chybotka

Wykonanie:

  1. Z prostokątnej kartki robimy kwadrat:rybka chybotkarybka chybotkarybka chybotka
  2. Składamy oba boki do środkowej linii – powstaje coś na kształt latawcarybka chybotka
  3. Po rozłożeniu zagięć otrzymujemy coś takiegorybka chybotka
  4. Ponownie składamy na pół, wzdłuż linii środkowej i nacinamy jak na zdjęciu poniżejrybka chybotkarybka chybotka
  5. Powstaje nam coś takiegorybka chybotka
  6. Jeden z boczków smarujemy klejem i sklejamy, o tak:rybka chybotkarybka chybotka
  7. Teraz zaokrąglamy pyszczekrybka chybotka rybka chybotka
  8. Z innych kawałków papieru robimy płetwy (boczne i ogonową) oraz oczyrybka chybotkarybka chybotka
  9. Z paska papieru, który został nam z 1 kroku wycinamy „szczękę dolną” :)rybka chybotkarybka chybotka

rybka chybotka gotowa!

Proste, prawda? Ale żeby nie było, że łatwo się pisze, a trudniej robi – Midi i Maxi zabrali się do pracy i po kilku chwilach moja rybka chybotka miała już niezłe towarzystwo. :)rybka chybotka rybka chybotkarybka chybotkarybka chybotkarybka chybotkarybka chybotka rybka chybotka rybka chybotkarybka chybotkarybka chybotka

No a Mini? Spokojnie, nie zapomniałam o nim. :) Mini rybki testował po swojemu, czyli organoleptycznie. :) rybka chybotka rybka chybotka rybka chybotka

Więc żeby młody ich nie zeżarł do końca, powiesiliśmy nasze chybotki na ścianie. :)rybka chybotka rybka chybotka rybka chybotka

kubeczkowe dopasowywanki

kubeczkowe dopasowywanki

Lato to cudowny czas. Można przesiadywać na świeżym powietrzu praktycznie ile wlezie. Nad wodą, na działeczce, na grillu, na balkonie… Dzieci mają mnóstwo zabawy, ale… Bywają momenty, kiedy nawet przy najlepszej pogodzie dzieciaki się nudzą. I co wtedy? Wtedy można im pokazać kubeczkowe dopasowywanki. :)

kubeczkowe dopasowywanki

Materiały:

  • kilka plastikowych kubeczków (optymalnie 3 duże, jak do piwa :))
  • marker
  • wyobraźnia.kubeczkowe dopasowywanki
  1. Na pierwszym kubeczku rysujemy, na przykład kontury ludzika – głowa, ręce, etc. Ale to również może być cokolwiek innego, na przykład sama twarz, lub jakiś obrys potworka.kubeczkowe dopasowywanki
  2. Na ten kubek nakładamy kubeczek numer 2 i rysujemy, powiedzmy oczy, usta i tak dalej. Rysujemy je tak, żeby pasowały do naszego 1 kubeczka. Potem delikatnie przekręcamy kubek numer 2 i rysujemy inną minę. A potem jeszcze jedną.kubeczkowe dopasowywanki kubeczkowe dopasowywanki
  3. Na koniec, nakładamy kubeczek numer 3 i rysujemy włosy i ubrania, postępując jak w poprzednim punkcie. kubeczkowe dopasowywanki

I kubeczkowe dopasowywanki gotowe. Teraz wystarczy przekręcać kubeczkami i tworzyć własne połączenia i zabawne postaci. :)kubeczkowe dopasowywanki kubeczkowe dopasowywanki kubeczkowe dopasowywanki

Kubeczkowe dopasowywanki są także fajną okazją do nauki o emocjach. Można narysować same twarze wyrażające smutek, złość, radość i inne emocje, z którymi dzieci muszą nauczyć się sobie radzić i je rozpoznawać. Potem, można wymyślać rożne fajne zabawy, w których kubeczkowe dopasowywanki będą grały główną rolę.

Jeśli dziecko ma problem z rozpoznawaniem emocji, można mu pokazywać odpowiednio poustawiane ludziki podczas różnych, codziennych sytuacji. Z czasem, to dziecko może nam pokazywać jak się w danym momencie czuje.

A u nas? U nas kubeczkowe dopasowywanki przejął Midi. I całe szczęście, bo miał się czym zająć podczas podróży do babci. :) kubeczkowe dopasowywanki kubeczkowe dopasowywanki

cudaśne rogale na bliże i dale

cudaśne rogale

Choć w tym roku mało mieliśmy jeszcze dłuższych wypraw samochodowych, nie oznacza to, że nie powinniśmy być do nich porządnie przygotowani. Zwłaszcza, że wakacje za pasem! Jakie przygotowania mam na myśli? A choćby bezpieczeństwo i wygoda chłopaków podczas naszych podróży. Dlatego ten wpis dedykuję naszemu nowemu odkryciu, którym są cudaśne rogale!

O tym, że podczas samochodowych wojaży dzieciakom czasem „leci” głowa w fotelikach samochodowych wie chyba każdy, kto choć raz przewoził śpiącego brzdąca w foteliku. I to nie ważne, czy mamy do czynienia z niemowlakiem, czy też ze sporym kilkulatkiem. Ba! Sami, gdy nie jesteśmy akurat „szczęśliwcami”, którzy prowadzą, z przyjemnością oparlibyśmy głowy na czymś wygodnym.

Dokładnie. A tym czymś wygodnym mogą być właśnie rogale zakładane na szyje. Ale znacie nas już chyba na tyle, by wiedzieć, że zwykłe rogale nie są dla nas. :) My wybieramy cudaśne rogale, które wykonała dla nas zwariowana i przecudowna ciotka Magda z Minkowych Cudów.

Magda potrafi wyczarować niezwykłe rzeczy, w tym kocyki, poduchy, czy śliniaczki. Ale cudaśne rogale przebijają wszystko! Zresztą, zobaczcie sami!

Maxi dostał nocną furię, znaną szerszemu gronu jako Szczerbatek. :)

cudaśne rogale

Wszystkie rogale stworzone przez Minkowe Cuda mają wszyte mini magnesiki, by rogale trzymały się pod szyją – bardzo wygodne i bezpieczne. Rogaliki nie uciskają, za to są bardzo wygodne.

Co więcej, cudaśne rogale mogą być dodatkowo wyposażone w specjalne mocowanie do zagłówka fotelika samochodowego. I to, moi drodzy, jest sprawa rewelacyjna!

A tu nasz model, Maxi, ze swoim nowym przyjacielem…

cudaśne rogale

… i na śpiocha, w samochodzie. :)

cudaśne rogale

Midi dostał od cioci Magdy Randala, czyli kameleońskiego potwora. :)

cudaśne rogale

Między innymi dlatego, że kolor zielony Midi kocha najbardziej.

cudaśne rogale

A tu pozowany śpioch. :)

cudaśne rogale

Mini pozazdrościł braciom i też poprosił ciocię o rogalika. Dostał cudnego liska. :)

cudaśne rogale

cudaśne rogale

Jak sami widzicie, może być nie tylko bezpiecznie, ale i wygodnie oraz cudnie! Z całego serca polecamy wszystkim Minkowe Cuda. A na zakończenie – bonus, trochę z przymrużeniem oka. :)

Co zrobić z małym, ruchliwym szkrabem, który podczas nauki raczkowania / siadania / wstawania / chodzenia non stop obtłukuje sobie głowę? :)

Z pomocą przychodzi nietoperek! :)

cudaśne rogalecudaśne rogalecudaśne rogale

Tosia aż zaniemówiła z wrażenia. Mini też, zastanawiając się co te baby jeszcze wymyślą!? :)

cudaśne rogale

Star Wars zakładki lepsze niż kwiatki

Star Wars zakładki

Star Wars zakładki postanowiliśmy pokazać Wam właśnie teraz, ponieważ wielkimi krokami zbliża się Dzień Ojca. :) Co prawda, pierwsza z tych zakładek powstała wcale nie dla taty, ale chodzi o sam pomysł. Zresztą, zobaczcie sami co i jak! :)

Wszystko zaczęło się od tego, że Maxi miał urodziny. I to już 7!!!! <jeszcze raz wszystkiego najlepszego kochanie!!!>

Midi wiedział, że myślimy nad prezentem i niby coś tam nam pomagał wybierać, ale ostatecznie ogłosił, że on sam chciałby dać bratu jakiś prezent. I to nie coś, co można kupić, ale coś, co mógłby zrobić sam.

Najprostsza rzecz na świecie to laurka. Ale Midi to ambitny stwór i stwierdził, że to zbyt proste. Tak zrodził się pomysł na Star Wars zakładki. Zatem, do dzieła!

Star Wars zakładki

Pod nieobecność brata w domu, Midi rysował, ścierał, zmieniał kartki, znowu rysował… Ale w końcu się udało! Powstał Lord Vader, że ho ho! Tylko miecz świetlny został zamieniony na maczugę świetlną. :)

A że Midi dalej chciał rysować, poszliśmy za ciosem i zdecydowaliśmy, że pozostali bohaterowie mogą być świetnym prezentem dla taty z okazji nadchodzącego Dnia Ojca!

Star Wars zakładki – produkcja

Materiały:

  • papier
  • ołówek, kredki, mazaki, etc
  • nożyczki
  • klej lub taśma dwustronnie klejąca
  • drewniane patyczki.

To jeszcze raz, od początku.

  1. Midi zaczął od rysowania i tak powstały sylwetki Yody, R2B2, C-3PO i Vadera.Star Wars zakładki
  2. Wycięliśmy je, a każdą postać odrysowaliśmy dodatkowo na drugim kawałku papieru i również wycięliśmy.
  3. Sklejaliśmy całość: patyczek przyklejaliśmy do „pustej” części i do tej pokolorowanej, przedniej, tak by patyczek znalazł się między 2 warstwami papieru..Star Wars zakładki

I to już wszystko!Star Wars zakładki

Star Wars zakładki
Star Wars zakładki

Star Wars zakładki

Gotowe Star Wars zakładki wcale nie muszą być jednak zakładkami. Maxi stwierdził, że równie dobrze, jeśli nie lepiej, nadają się do teatrzyku kukiełkowego. Także, niechcący udało nam się zrobić zakładko-kukiełki. :)

A tak się sprawdzają w swoim „pierwotnym” przeznaczeniu:Star Wars zakładki

Oczywiście, chcieliśmy Wam jedynie pokazać pomysł na fajną zabawę i jeszcze fajniejszy upominek. Narysować można cokolwiek, niekoniecznie postaci z Gwiezdnych Wojen. :)

A jeśli jednak szukacie czegoś innego, a sami nie macie czasu, polecamy usługi Bajkowierszowni! :)

niecodzienne ciasto z Monte

ciasto z Monte

Razem z chłopakami mamy okazję testować Monte Balance. Monte, czyli to co moje małe tygrysy lubią najbardziej. Ale ile kubeczków można zjeść tak po prostu? No dobra, gdyby na to pytanie mieli odpowiedzieć Midi i Maxi, pewnie odpowiedź byłaby przerażająca. :) W każdym razie, jak postanowiłam wykorzystać Monte do … pieczenia i tak właśnie powstało ciasto z Monte.

O co w ogóle chodzi z Monte Balance? To po prostu jeden z ulubionych deserów mlecznych chłopaków (tak, pozwalam im jeść takie rzeczy od czasu do czasu), ale…zawiera:

  • prawie 30% mniej kalorii
  • 50% mniej tłuszczu i mniejszą zawartość cukru
  • 36% więcej białka

w porównaniu do klasycznego Monte.

Poza tym, nie zawiera barwników, żelatyny, czy konserwantów. Czyli jest nie tylko smaczne, ale i całkiem nie najgorzej wypada „zdrowotnie”. :)

A teraz wróćmy do tego pieczenia.

Ciasto z Monte

Co można zrobić z deseru mlecznego, prócz wyjadania go prosto z pojemniczka? No właśnie. Ja zdecydowałam się na próbę upieczenia ciasta z jego dodatkiem. Jak wyszło? Zobaczcie!

ciasto z Monte

Składniki:

  • 6 kubeczków Monte Balance
  • 100 ml oleju
  • 1 jajko
  • 0,5 szklanki cukru
  • 2,5 szklanki mąki
  • szczypta soli
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1,5 szklanki mleka
  • cukier wanilinowy
  • tłuszcz do smarowania formy (ja użyłam w sprayu)
  • tarte migdały do posypania formy (można też użyć wiórków kokosowych).

ciasto z Monte

Przygotowanie:

  1. Wszystkie składniki z wyjątkiem Monte wrzuciłam do Thermomixa i porządnie wymieszałam, a następnie część ciasta przelałam do natłuszczonej i wysypanej tartymi migdałami formy.ciasto z Monteciasto z Monte
  2. Teraz czas na Monte (na ciasto poszło w sumie 5 kubeczków) – ułożyłam je po prostu na pierwszej warstwie ciasta. O tak: ciasto z Monte
  3. Jak na ciasto z Monte przystało, warstwę deserową przykryłam resztą ciasta. ciasto z Monte
  4. A że trochę ciasta zostało, starczyło jeszcze na kilka babeczek (stąd 6 kubeczek Monte).
  5. Piekarnik rozgrzałam do 180 stopni i wstawiłam ciasto + babeczki. Babeczki wyjęłam po ok 20 minutach, ciasto piekło się trochę dłużej, bo około 30 minut. UWAGA: ciasta nie może być za dużo, bo masa deserkowa wypływa podczas pieczenia!!!ciasto z Monte
  6. Po ostygnięciu ciasto z Monte jest gotowe do jedzenia. Tak samo jak efekt uboczny w postaci babeczek :)ciasto z Monteciasto z Monte

Okazuje się więc, że da się zrobić ciasto z Monte i jest całkiem jadalne. :) Dzieciaki wrąbały go całkiem sporo, a i dorosłym do kawy podpasowało. :)