smalec z chrupiącymi skwareczkami na niby

smalec z chrupiącymi skwareczkami

W zeszły weekend Maxi miał w szkole wielki, coroczny event. Przed szkołą szał – stoiska z watą cukrową, z lodami, słodyczami wszelakiej maści i najlepsze ze wszystkich … z chlebem ze smalcem. :) A smalec był dobry, bo to był smalec z chrupiącymi skwareczkami. Pycha! No i nawet po powrocie do domu ten smalec tak za mną chodził i chodził, więc postanowiłam zrobić go sama. Ale wiecie, że to sporo zabawy? Trzeba mieć słoninę, boczek, etc. A ja nie miałam…

Ale tak bardzo miałam ochotę na dobry smalec z chrupiącymi skwareczkami, że nie było opcji, żebym czegoś nie zrobiła. A że Internet wie wszystko (albo prawie wszystko), wiedział także jak zrobić smalec bez smalcu. :)

I tak oto, powstał smalec z chrupiącymi skwareczkami na niby, bo zrobiony z fasoli i kaszy gryczanej. :)

Składniki:

  • biała, ugotowana fasola – ok. 2 szklanki (po ugotowaniu)
  • 1 cebula
  • 1 jabłko
  • ugotowana kasza gryczana – ok 5 łyżek
  • sól, pieprz, cukier, majeranek, papryka słodka
  • olej – 2-3 łyżki.

Przygotowanie:

  1. Ugotowaną, przestudzoną fasolę blenduję z dodatkiem wody – musi powstać pasta fasolowa.
  2. Ugotowaną kaszę gryczaną wrzucam na patelnię z olejem, doprawiam solą, pieprzem i słodką papryką. Smażę na chrupiąco.
  3. Cebulę kroję i szklę (na patelni lub w Thermomixie).
  4. Do cebuli dorzucam starte jabłko. Mieszam i doprawiam całość solą, pieprzem i majerankiem (ok. 1 łyżeczką). Gotuję, żeby wszystko zmieniło się w miękką papkę.
  5. Kiedy papka ostygnie, dodaję chrupiącą kaszę. I gotowe!

smalec z chrupiącymi skwareczkami

Smakuje pysznie na świeżym, domowym chlebku. Sam lub z dodatkiem, na przykład ogórka kiszonego lub małosolnego (na przykład na sucho).

smalec z chrupiącymi skwareczkami

t-shirt: pogotowie kostiumowe – strój rycerza

t-shirt strój rycerza

Przedszkole Midiego co roku łączy Dzień Matki i Dzień Ojca, organizując jedną większą imprezę pod zacnym tytułem Dnia Rodziny. W tym roku, dzieci przygotowały dla nas wiele niespodzianek, w tym przedstawienie, którego szczegóły Midi utrzymywał przed nami w ścisłej tajemnicy do samego końca. Niedługo przed premierą wspomniał tylko, mimochodem, że potrzebuje stroju rycerza. No dobra, wypożyczymy coś, albo kupimy, powiedziałam. Ale nie! Midi stanowczo się sprzeciwił i nakazał mi ten kostium przygotować. A zatem, zobaczcie jak powstał nasz strój rycerza. :)

t-shirt strój rycerza

Czasu było niewiele, do tego sporo się u nas ostatnio dzieje, a mój szanowny małżonek i tata naszych M&M’sów w jednej osobie, ma ważny projekt w pracy i nawet jak jest, to teoretycznie go nie ma. Ale Midi postawił na swoim – strój rycerza musi być i kropka! Ruszyłam więc głową, wysiliłam szare komórki i przyszedł mi do głowy taki oto pomysł. Jest ciepło, więc strój rycerza musi być lekki i przewiewny, do tego, brak czasu nie pozwalał mi zbytnio poszaleć w kwestii materiałów, czy wykonania. Ale udało się i to przy użyciu tylko kliku prostych materiałów. Także, to nie tylko tutorial pokazujący jak zrobić strój rycerza, ale także, kolejny odcinek cyklu t-shirt, którego pierwszy odcinek pokazywał jak zrobić kwiatki ze starej koszulki. :)

Poza tym, warto wiedzieć jak szybko wyczarować taki kostium, bo zbliża się Dzień Dziecka… :)

Materiały:

  • szary, grubszy filc
  • jaśniejszy szary, cieniutki filc
  • kawałaki kolorowego filcu do wykonania ozdobnego elementu (herbu)
  • gumka do maski
  • ołówek, nożyczki
  • klej do tkanin
  • stary, szary t-shirt.
  1. Zaczęłam od przygotowania maski. Na kartce papieru odrysowałam okulary Midiego i na tej podstawie naszkicowałam kształt przyłbicy. :) Wycięłam i na moim modelu sprawdziłam, czy się nadaje – czy oczy i nos są tam, gdzie być powinny. :)
  2. Następnie, za pomocą tak powstałego szablonu zrobiłam maskę z filcu – całość jest z grubszego, ciemniejszego filcu, na który nakleiłam dekorację z jaśniejszego i cieńszego kawałka. Po bokach zrobiłam małe otworki, przez które przeciągnęłam gumkę. I maska gotowa. :)
  3. Teraz czas na strój rycerza, czyli zbroję. Do tego wykorzystałam stary t-shirt męża. :) Sprawa banalnie prosta i niewymagająca szycia. Wystarczą same nożyczki. Na zdjęciu poniżej pokazuję dokładnie co należy odciąć.t-shirt strój rycerzaTen pas materiału z samego dołu koszulki posłużył nam za pasek, za który da się nawet wetknąć miecz. :)

A wiecie co jest w tym wszystkim najlepsze? Że to już i strój rycerza gotowy! :) Żeby wszystko wyglądał jeszcze lepiej, można dodać elementy ozdobne. My, na przykład, zdecydowaliśmy się na herb z błyskawicą, taką jak na mieczu. Wszystko z filcu, z wykorzystaniem kleju do tkanin.

Do tego wystarczą już tylko miecz, tarcza i rycerz. :) Miecz mieliśmy piankowy, a tarcze zrobiliśmy z 2 kawałków tektury – 1 okrągłego i niewielkiego prostokąta przyklejonego z wewnętrznej strony, z którego powstał uchwyt. Całość udekorowana rysunkami pasującymi do miecza i pokolorowanymi przez Midiego.

A oto efekt końcowy – Midi i jego strój rycerza:

t-shirt strój rycerzat-shirt strój rycerza

I wiecie co? Midi był najlepszym rycerzem! :)

ogórkom uszło na sucho, czyli nasze małosolne

ogórkom uszło na sucho

Lubicie ogórki małosolne? My bardzo. Zresztą, co tu dużo gadać – i Midi i Maxi dali by się pokroić za ogórki, czy to małosolne, czy to w każdej innej postaci. Może nie być słodyczy, może nie być pieczywa, ale ogórki u nas w domu muszą być zawsze. A że jest idealny czas na kiszenie i właśnie ogórki małosolne, trzeba je było nastawić. Ale to takie oklepane. I zajmuje trochę czasu. I w ogóle, trochę z tym zabawy. To co? To może ogórki na sucho?

Ogórki małosolne na sucho? Jak to możliwe, zapytacie? A no, możliwe. I niezwykle proste. Co więcej, bardzo wygodne i świetnie sprawdza się na rożnego rodzaju wyjazdy. Zobaczcie jak je zrobić.

Potrzebne będą:

  • ogórki, ja zrobiłam z 1 kg
  • czosnek – ile kto lubi, nawet z 6 ząbków
  • koperek
  • chrzan – pokrojony w pasku lin liście
  • gorczyca – 1 łyżka
  • sól morska (może być gruba) – 1 łyżka
  • torebka strunowa.

To do przepisu podstawowego. Tą partię akurat zrobiłam trochę inaczej, bo używając czosnku (4 ząbki), koperku (prawie cały pęczek), soli (1 łyżka) i gotowej, suszonej mieszanki do kiszenia (ok 5 łyżek).

  1. Ogórki myjemy, osuszamy i odcinamy końcówki.
  2. Czosnek można rozgnieść, ale nie jest to konieczne – zależy jaką „moc” chcecie uzyskać.
  3. Wszystkie składniki przekładamy do woreczka, szczelnie go zamykamy i potrząsamy kilka razy, żeby wszystko się wymieszało.
  4. Wstawiamy do lodówki na ok. 4 godziny (choć 1 partia spędziła tam całą noc), a potem trzymać w temperaturze pokojowej ok. 20 godzin (chyba, że wolicie bardziej „zrobione”, to dłużej).

Proste, prawda? A jakie pyszne!

ogórkom uszło na sucho - małosolneogórkom uszło na sucho - małosolneogórkom uszło na sucho - małosolne

Tak więc, naszym ogórkom uszło na sucho. A przynajmniej tak myślały, zanim zostały zjedzone. :)

skurczyprojekt, czyli folia termokurczliwa

folia termokurczliwa

W dobie Internetu nieustannie trafiam na nowości, obok których po prostu nie potrafię przejść obojętnie. Tak właśnie było, gdy zobaczyłam jak wspaniałe rzeczy można zrobić mając coś tak niezwykłego jak folia termokurczliwa. Szał! Pokazałam ją chłopakom i też się zachwycili. I tak powstał nas skurczyprojekt! :)

Folia termokurczliwa to śmieszny twór. Półprzezroczysty kawałek cienkiego plastiku lub grubszej folii – tak to początkowo wygląda. Da się po tym rysować, da się to ciąć. Jak to możliwe, że wykonane z tego przedmioty mają być małe i twarde? Czary? :) Zobaczymy!

Zdecydowaliśmy, że z naszej folii zrobimy breloczki do kluczy. To bardzo fajny pomysł na prezent, choćby na zbliżający się Dzień Matki, czy troszkę jeszcze odleglejszy Dzień Ojca.

Zobaczcie jak niewiele trzeba, by przygotować fajny prezent lub po prostu, ciekawy gadżet.

Materiały:

  • folia termokurczliwa (do kupienia choćby w creative hobby, 5 arkuszy A4 to koszt ok 20 zł)
  • kredki, mazaki, etc
  • nożyczki
  • breloczki, sznureczki, tasiemki, czy co tylko chcecie
  • blacha wyłożona papierem do pieczenia i piekarnikfolia termokurczliwa materiały
  1. Na kawałku folii (ja przecięłam arkusz na 2 części) rysujemy wzór. Technika dowolna. Ja użyłam mazaka i pokolorowałam całość kredkami, Maxi rysował ołówkiem i kredkami, a Midi wykorzystał ołówek i mazaki. folia termokurczliwa rysunekfolia termokurczliwa Król
  2. Gotową pracę trzeba wyciąć. My zostawiliśmy niewielki margines wokół naszych rysunków. folia termokurczliwa
  3. Wybraliśmy breloczki, więc zrobiliśmy w rysunkach otworki. UWAGA: to folia termokurczliwa, więc otworki, podobnie jak rysunki skurczą się!folia termokurczliwa Wycięte
  4. Wycięte rysunki kładziemy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 160 stopni. Jak  widać, nasze twory zajmują większość blachy.folia termokurczliwa przed pieczeniem
  5. Pieczemy do czasu, aż folia przestanie się kurczyć. Niestety, byliśmy tak zaabsorbowani oglądaniem tego, co dzieje się w piekarniku, że nie sprawdziliśmy dokładnie czasu pieczenia. Ale nie trwało to dłużej, niż 10 minut. :)
  6. A teraz czas na małe czary-mary. Oto co wyjęliśmy z piekarnika: małe, wiele grubsze, twarde przedmioty! Z jednej strony matowe, z drugiej wyglądające jak ze szkła! Mniej więcej 1/3 wielkości naszych prac wyjściowych.folia termokurczliwa po pieczeniu
  7. Gdy wszystko wystygnie, wystarczy zamontować breloczki, sznureczki, etc. :) folia termokurczliwa brelok

Ale folia termokurczliwa  to nie tylko breloczki. Z powodzeniem nadaje się też, na przykład, do wykonania biżuterii. :)

A tu moi twórcy i ich prace – smok i król. :)

folia termokurczliwa Midifolia termokurczliwa Maxi

I wiecie co? Folia termokurczliwa rządzi! :)

butelki sensoryczne, czyli zabawki DIY

butelki sensoryczne

Zabawki dla niemowląt i małych dzieci – temat rzeka, prawda? Co jedne to modniejsze, bardziej kolorowe, głośniejsze, etc. A za tym wszystkim idzie cena. To zupełnie normalne, że jako rodzice / opiekunowie, chcemy, by, nasze dzieci miały to, co najlepsze, więc często bywa tak, że nie szczędzimy pieniędzy. Tylko co zrobić, kiedy maluchy nie do końca są zainteresowane swoim drogimi zabawkami? Ano, wtedy można zrobić butelki sensoryczne! :)

Czym są butelki sensoryczne? To po prostu butelki (dla młodszych dzieci plastikowe, dla starszych mogą być też szklane – ale o tym za chwilę), wypełnione całą masą fajnych rzeczy, które bulgoczą, grzechoczą, błyskają, szurają, szeleszczą i co tylko chcecie. A to wszystko po to, by wspierać rozwój naszych dzieci.butelki sensoryczne

Jednym z wielu atutów butelek jest fakt, że KAŻDY może je zrobić samodzielnie i nie potrzeba do tego wyszukanych półproduktów. Zobaczcie sami!

Materiały do stworzenia „suchych” i „mokrych” butelek:

  • puste, przezroczyste (!) butelki (dla małych dzieci lepsze są plastikowe, niewielkich rozmiarów)
  • ryż, makaron, kasza, groch, drobne guziki, koraliki, etc – cokolwiek, co będzie grzechotało
  • folia aluminiowa
  • kolorowe pomponiki, piórka
  • gumki typu Loom Bands
  • mocny klej (np. Super Glue)
  • oliwka dla dzieci
  • woda
  • barwnik spożywczy.butelki sensoryczne

„Suche” butelki sensoryczne

  1. Do suchej, pozbawionej etykiety, butelki wsypujemy grzechoczące materiały. Ja użyłam drobnego, włoskiego makaronu, drewnianych koralików i plastikowych guziczków. A żeby wszystko było jeszcze bardziej atrakcyjne wizualnie, dorzuciłam kolorowe pomponiki i kuleczki z folii aluminiowej.
  2. Butelkę dokładnie zakręcamy, a jeśli chcemy mieć pewność, że małe łapki nie dostaną się do środka – przed zakręceniem, smarujemy zakrętkę klejem.

I to już!

„Mokre” butelki sensoryczne, wariant 1 (dla młodszych dzieci)

  1. Butelkę pozbawiamy etykiety. Do środka ładujemy solidną garść gumek Loom Bands. Zalewamy wodą.
  2. Mocno zakręcamy. I tak jak w wariancie „na sucho”, możemy użyć kleju, żeby uniknąć wylania zawartość.

Tak, to już! :)butelki sensoryczne

„Mokre” butelki sensoryczne, wariant 2 (dla starszaków)

  1. Do tego wariantu można użyć także szklanych butelek, ale nie jest to niezbędne. Ja miałam akurat butelkę plastikową po syropie klonowym. Do czystej butelki wlałam oliwkę dla dzieci (niecałe pół butelki). Dodałam kilka kropli barwnika spożywczego, a resztę uzupełniłam wodą.
  2. Do butelki można też dodać, na przykład, brokat (a nawet klej brokatowy), jednak u mnie akurat „wyszedł”. Za to, dorzuciłam kilka kuleczek z folii aluminiowej.
  3. Zakręcamy / zaklejamy.

Ta butelka sensoryczna jest o tyle fajna, że za jej pomocą można pokazać dzieciakom jak mieszają i rozdzielają się płyny. Zupełnie inaczej wygląda, kiedy trochę postoi, a inaczej gdy się nią porządnie wstrząśnie. Dzieciakom bardzo się to podoba (choć ta nasza nie wyszła jakoś spektakularnie – będziemy działać dalej, żeby uzyskać fajniejsze efekty).butelki sensoryczne

Mini zakochał się w swoich butelkach – pełza za nimi, podgryza, stuka, puka i grzechocze. Ogólnie – szał! :)

butelki sensorycznebutelki sensorycznebutelki sensoryczne