czary mary z pieczary, czyli ciasteczkowy tutorial

Maxi wyprosił żebyśmy wspólnie coś upiekli. A najlepiej „pieczarkowe” ciasteczka, bo dawno ich nie było.

Namawiał, namawiał i namówił. 🙂 Zobaczcie, jak przygotować proste kruche ciasteczka waniliowe, które wyglądem do złudzenia przypominają pieczarki  🙂

pieczarkowe ciasteczka

Składniki do przygotowanie 1 blachy (ok. 30 sztuk):

  • 150 g masła w temperaturze pokojowej
  • 1 jajko
  • 4 czubate łyżki cukru pudru
  • 2 szklanki mąki ziemniaczanej
  • 3 czubate łyżki mąki pszennej
  • 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • cukier wanilinowy / ekstrakt waniliowy / pasta z wanilii
  • kakao (gorzkie!)
  • pusta plastikowa butelka (koniecznie sucha!).
  1. Blachę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia i odstawiamy na bok. Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 stopni.
  2. Zaczynamy od utarcia masła z cukrem, cukrem waniliowym (lub ekstraktem/pastą).
  3. Następnie, dodajemy jajko i dalej ucieramy.
  4. Obie mąki łączymy z proszkiem do pieczenia, dodajemy do reszty składników i zagniatamy ciasto.
  5. Z ciasta odrywamy małe kawałki i „kulamy” kulki wielkości, mniej więcej, orzecha włoskiego. Odkładamy je na blachę.
  6. Odrobinę kakao wysypujemy na miseczkę / spodek i maczamy w nim szyjkę butelki. Tak przygotowaną butelkę wciskamy delikatnie (nie do samego końca!) w kulki z ciasta, w samym ich centrum.
  7. Pieczemy 15-20 minut.

I gotowe! 🙂

Uwaga, ciasteczka są dosyć kruche.

image

image image image image image

image

image image

Smacznego! 🙂

chciałabym, żeby mi się nie chciało…

Zazwyczaj ludzie narzekają, że im się nie chce. Ja mam odwrotny problem. Tysiąc myśli na minutę, nowe pomysły, plany planów, …. I co z tego, skoro Mini akurat postanowił wyhodować sobie kolejne 2 zęby?

Staram się wszystko zapisywać, żeby nic mi nie umknęło, ale jak sobie radzić z tymi uczuciami? Przecież nie siedzę bezczynnie, bo karmię, noszę, przytulam. Mam wrażenie, że ostatnie kilka dni jestem po prostu chodzącym cycem, do którego ktoś niechcący przyczepił głowę, nogi i całą resztę.

Ale zaraz potem, zwłaszcza patrząc jak szybko urośli Midi i Maxi, dociera do mnie, że to chwilowe i za jakiś czas będę tęskniła za takimi momentami, za tym kochanym małym cielskiem, wiszącym na mnie, wiecznie zaślinionym i wpatrzonym z taką miłością. I wiecie co? To pomaga. Przynajmniej do czasu kolejnej gonitwy myśli. 🙂

A na pocieszenie, mam nową aplikację na telefon. Nowe odkrycie, choć apka nie najnowsza. To DRAGON Dictation. Karmię lub noszę Miniaka w chuście, a w tym czasie nagrywam swoje „myśli nieuczesane”. Aplikacja robi rzecz cudowną – i tak oto , już po chwili mam wszystko spisane, prawie bezbłędnym tekstem. Pewnie rzecz oczywista, ale dla mnie w tej chwili bomba! 🙂

I jeszcze coś na pocieszenie:

Mini

 

warsztaty kulinarne – mało mi!

Staram się korzystać z pomocy moich Małych Kucharzy tak często, jak pozwalają możliwości, choćby czasowe, niestety. Ale ogromnie cieszy mnie to, że w ogóle chcą mi (i swojemu tacie) w kuchni pomagać. To wcale nie jest takie oczywiste i popularne w dzisiejszych, zdominowanych przez technologię, czasach.

Zanim Wam opowiem, czyja to, między innymi zasługa, „odbębnię” formalności, żeby było wiadomo o kim piszę. 🙂
A zatem, moi synowie to Mini, Midi i Maxi. Kto jest kim, widać na poniższym zdjęciu. 🙂 Tak będzie po prostu łatwiej.

mini_midi_maxi

Skoro już wszystko jasne, to wróćmy do tematu. Otóż, prócz obserwacji codziennych zmagań mamy i taty w kuchni (druga połowa zeszłego roku zdecydowanie zdominowana przez tatę, bo ja realizowałam „projekt Mini”), nasi chłopcy uwielbiają wszelakie aktywności typu warsztaty. I tak, jakoś we wrześniu trafiliśmy na Warsztaty kulinarne Ulala Chef. Z tego co pamiętam, była to pierwsza edycja tego wydarzenia.

Ja sama nie miałam, niestety, możliwości obserwacji dzieciaków przy pracy, bo byłam w szpitalu, ale z opowieści chłopaków i męża wiem, że było super. Co więcej, Midi i Maxi przywieźli mi do szpitala wałówkę na wynos. Kto był w szpitalu, ten wie jak tam karmią. Wyobraźcie więc sobie mój zachwyt na widok tego, co chłopcy przygotowali. 🙂

A menu warsztatowe było wyśmienite:

  • domowa lemoniada
  • filety z kurczaka w panko, podane z puree z zielonego groszku
  • tureckie ciastka – różyczki w wodzie różanej.

ciastka

Dzieciaki chętnie uczestniczyły w przygotowywaniu potraw, a po powrocie do domu, ba nawet jeszcze w samochodzie, co chwilę padały pytania „kiedy następne warsztaty?”

warsztaty

warsztaty_Maciek

Sama koncepcja i przygotowanie warsztatów – wszystko trafione w punkt! Warsztaty prowadzone są na warszawskiej Ochocie, zaraz przy Parku Szczęśliwickim, w bardzo fajnym miejscu. A prowadzące? To głównie im te eventy zawdzięczają swój sukces. Za pierwszym  razem była sama „ciotka Karolina”, kolejne prowadziły już w tandemie – Karolina Koprianiuk i Paulina Pawełczak. Kobiety zdolne, „z jajem i z pazurem”, a co najważniejsze, ze wspaniałym podejściem do dzieci.

Dlatego, żeby na własne oczy zobaczyć dzieci w akcji, zapisałam chłopaków na kolejne zmagania kulinarne, tym razem STAR WARS – robimy praliny. Niestety, Midi się rozchorował, ale Maxi zabrał koleżankę i dzielnie go zastąpili, a poza tym, towarzyszył nam Mini. 🙂

star wars

mini

czekoladki

Moje wrażenia? WOW! Tak się wkręciłam, że po powrocie sama zaczęłam zabawę z czekoladą i tym razem nie było to wyłącznie jej jedzenie. 🙂

12662021_1472819929410457_6644933888598653282_n 12508746_1472819872743796_2723237609539685697_n

A dla fanów obu cioć miła informacja – od początku lutego wystartowało Mało Mi w ich wykonaniu. Cóż to takiego? Między innymi,  catering, warsztaty, imprezy urodzinowe. Wszystko z najwyższej półki i w przemiłej oprawie.

Mało Mi
źródło: fanpage Mało Mi, foto Igor Wielądek

KreacjoWariacje gorąco polecają!

k_piczec

kluchy, ach te kluchy! czyli waniliowe kluseczki chorobowe

kluseczki waniliowe

Pogoda za oknem niezbyt zachęcająca i taka byle jaka. W dodatku, wszędzie kręcą się paskudne wirusy. I tak się złożyło, że niestety, dotarły i do nas. Tym razem padło na naszego średniaka. Został więc dziś w domu, a że szczęśliwie nie jest obłożnie chory, apetyt mu nawet dopisuje. Gorzej, że postanowił trochę pogrymasić w kwestii tego co będzie jadł. Ale nie ma takiego problemu, z którym zwariowana matka nie da sobie rady. Padła magiczna fraza: – To ugotujmy coś razem. I podziałało! 🙂

Mój synek jest, pewnie po mamie, wielkim fanem kluch wszelakich. Jako, że mamy w domu jeszcze malucha, który co chwilę żąda cyca, nie mogłam sobie pozwolić na jakieś wykwintne danie, wymagające czasu i skupienia. Dlatego dzielę się z Wami mega prostym i super szybkim pomysłem na waniliowe kluseczki chorobowe (bo u nas najczęściej poprawiają humor dzieciakom, gdy te chorują).

Do ich przygotowania potrzebne będą:

  • ulubiony serek waniliowy
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 1 jajko
  • coś do mieszania (łyżka, widelec, miseczka)
  • garnek z wodą.

składniki

A teraz, zobaczcie jakie to proste, krok po kroku:

  1. Do serka dodajemy całe jajko i 2 łyżki mąki. Dokładnie mieszamy.
  2. Gotujemy wodę w garnku.
  3. Wymieszaną masę nakładamy łyżką na wrzątek – jak kluski kładzione.
  4. Kluseczki są bardzo delikatne, więc mieszamy ostrożnie i gotujemy około 1-2 minut od wypłynięcia (najlepiej sprawdzić na jednej kluseczce, bo to zależy od ilości mąki, wielkości jajka, gęstości serka, wielkości łyżki, etc).
  5. Odcedzamy i wykładamy na talerzyk, miseczkę, czy jaką kto ma fantazję.

dodajemy...

mieszamy...

mieszamy do połączenia składników

gotujemy wodę

wlewamy kluchy

kluseczki waniliowe

Takie kluseczki można też zrobić w formie lanych klusek. Mogą być daniem samodzielnym, a można je, na przykład, dodać do mleka.

Smacznego!

Handmade for Hope – Wielkanoc 2016

sma_hfh
Początek tygodnia, a ja od razu z trudnymi pytaniami.

Słyszeliście o SMA?

SMA (ang. Spinal Muscular Atrophy), czyli rdzeniowy zanik mięśni, to schorzenie nerwowo-mięśniowe o podłożu genetycznym. W SMA obumierają neurony w rdzeniu kręgowym odpowiadające za pracę mięśni, wskutek czego mięśnie ciała słabną i stopniowo ulegają zanikowi.

Więcej na ten temat możecie poczytać, m.in., na stronie Fundacji SMA.

Jak co roku, Fundacja organizuje wydarzenie na Facebooku – Handmade for Hope – Wielkanoc 2016. Można wylicytować, a także wystawić własne przedmioty, a zebrane w ten sposób pieniądze zostaną przekazane, m.in., na badania nad lekiem na SMA.

Jako, że KreacjoWariacje są przyjacielem Fundacji, nie mogło i nas tam zabraknąć. Na fanpage’u bloga możecie zobaczyć co naszego można wylicytować.

I zapraszam do wspierania eventu! 🙂

jajo