chciałabym, żeby mi się nie chciało…

Zazwyczaj ludzie narzekają, że im się nie chce. Ja mam odwrotny problem. Tysiąc myśli na minutę, nowe pomysły, plany planów, …. I co z tego, skoro Mini akurat postanowił wyhodować sobie kolejne 2 zęby?

Staram się wszystko zapisywać, żeby nic mi nie umknęło, ale jak sobie radzić z tymi uczuciami? Przecież nie siedzę bezczynnie, bo karmię, noszę, przytulam. Mam wrażenie, że ostatnie kilka dni jestem po prostu chodzącym cycem, do którego ktoś niechcący przyczepił głowę, nogi i całą resztę.

Ale zaraz potem, zwłaszcza patrząc jak szybko urośli Midi i Maxi, dociera do mnie, że to chwilowe i za jakiś czas będę tęskniła za takimi momentami, za tym kochanym małym cielskiem, wiszącym na mnie, wiecznie zaślinionym i wpatrzonym z taką miłością. I wiecie co? To pomaga. Przynajmniej do czasu kolejnej gonitwy myśli. 🙂

A na pocieszenie, mam nową aplikację na telefon. Nowe odkrycie, choć apka nie najnowsza. To DRAGON Dictation. Karmię lub noszę Miniaka w chuście, a w tym czasie nagrywam swoje „myśli nieuczesane”. Aplikacja robi rzecz cudowną – i tak oto , już po chwili mam wszystko spisane, prawie bezbłędnym tekstem. Pewnie rzecz oczywista, ale dla mnie w tej chwili bomba! 🙂

I jeszcze coś na pocieszenie:

Mini

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *