w harmonii z modą, czyli Maxi projektuje

w harmonii z modą

W harmonii z modą to projekt, który chodził nam po głowie już od pewnego czasu, tylko jakoś tak nie mogliśmy się do niego zabrać. My – Maxi i ja. 🙂 W końcu się udało (trochę dzięki temu, że chory Maxi nie był w szkole i mieliśmy odrobinkę więcej czasu…) i pokazujemy Wam efekty, zwłaszcza, że mogą być inspiracją do stworzenia, na przykład, portretu mamy. A pamiętacie, że Dzień Matki już tuż tuż?

Maxi od 4 lat zawzięcie powtarza, że chce być projektantem mody. A ja mu tego uniemożliwiać nie zamierzam. Powiem więcej, będę go wspierać jak tylko się da. A że zaczyna się od małych rzeczy, będziemy tworzyć, działać i uczyć się. Dziś przyszła kolej na projekt, który nazwaliśmy „w harmonii z modą”, ponieważ jego podstawę stanowi własnie harmonijka. 🙂

Zobaczcie, jak stworzyć takie dzieło.

w harmonii z modąw harmonii z modąw harmonii z modą w harmonii z modą

 

 

W harmonii z modą – potrzebne materiały:
  • kolorowy papier
  • kartka (najlepiej z bloku technicznego, czy czegoś w tym stylu, żeby była sztywniejsza) stanowiąca tło
  • klej
  • kredki, farby, flamastry, etc.
  • kawałeczki sznurka, tasiemki, włóczki, kokardki, etc.
  • nożyczki.

Wykonanie:

  1. Przygotujcie kartkę, która będzie stanowiła tło. Dobrze, by była nieco sztywniejsza i najlepiej jasna, bo będziecie po niej rysowali.
  2. Przygotujcie kolorowe kartki, wyrwane strony z gazet, ulotki – co tylko macie akurat pod ręką – to będzie materiał na sukienkę.
  3. Kartkę w dowolnie wybranym kolorze (albo i wzorze) składacie jak standardową harmonijkę, naprzemiennie (jak do wachlarza).
  4. Gotowy wachlarzyk lekko modelujecie, rozchylając dolną część, a u góry, na przykład w 1/3 wysokości (lub trochę wyżej), mocujecie sznureczek, lub tasiemkę. Chodzi o to, by powstały 2 części (jak na obrazku 3). To nasza sukienka.
  5. Następnie, przyklejcie sukienkę do kartki papieru, tej z punktu 1.
  6. Teraz najfajniejsza część. I najbardziej twórcza. Dorysujcie postać do sukienki – głowa, ręce, nogi… Wszystko według Waszej inwencji twórczej.

I gotowe!

w harmonii z modą

Wykorzystując pomysł z harmonii z modą, możecie przygotować z dziećmi laurki, na przykład, z okazji Dnia Matki. Fajne, prawda? 🙂

A jeśli szukacie pomysłu na szybkie i proste prezenty dla mam, zajrzyjcie też na dzidziusiowo.pl. Maczałam swoje palce w kilku projektach DIY, które możecie tam znaleźć, między innymi w bukiecie na Dzień Matki, czy sercu dla mamy. 🙂 Nie zapominajcie też o naszych kwiatkach z koszulki!

migdałowe ciasto bez mąki, czyli nasze „migdałowe love”

migdałowe love

Dawno nic się tu nie działo. Wiem, wiem. To całkowicie moja wina, bo ciągle angażuję się w nowe projekty, nie biorąc pod uwagę pewnego drobiazgu – otóż, doba się nie rozciąga! Projekty, prawie w 100%, dotyczą pisania i niebawem napiszę o nich więcej. A teraz, przejdźmy do wpisu właściwego, bo dziś ma być słodko. I migdałowo. Pieczemy „migdałowe love”, czyli prościusieńkie ciasto migdałowe bez mąki.

migdałowe love

Midi i Maxi jakoś nie odziedziczyli po mnie miłości do kokosa, ale szczęśliwie, tak jak ja uwielbiają migdały. Dlatego, gdy wszystkich nas naszła ochota na coś słodkiego, zgodnie postanowiliśmy, że będzie to ciasto migdałowe. A konkretnie, migdałowe ciasto bez mąki, które pieszczotliwie nazwaliśmy „migdałowe love”. 🙂

Zainspirował mnie przepis na Torta de Santiago z Kwestii Smaku, ale wprowadziłam drobne modyfikacje, bo wiem co lubią moi chłopcy. Zobaczcie jak prosty jest ten przepis.

Składniki:

  • 3 jajka
  • 200 g migdałów (użyłam pół na pół – płatków i migdałów w skórce)
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 0,5 łyżeczki cynamonu
  • 120 g cukru trzcinowego, czy jak mówi Midi, cukru „szczecinowego” :).

Wykonanie:

Jak zwykle, do zrobienia ciasta użyliśmy Thermomixa, ale w oryginalnym przepisie możecie zobaczyć, jak wykonać ciasto migdałowe bez mąki bez użycia tej machiny bojowej. 🙂

  1. Na początek, mielimy migdały. W Thermomixie wystarczy ok 10 s i obr. 6.
  2. Do tak powstałej „mąki” migdałowej dodajemy jajka, cynamon, cukier trzcinowy i ekstrakt waniliowy. Mieszamy (obr. 4-4,5 przez około 2 minuty). migdałowe love migdałowe love
  3. W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 180 stopni (termoobieg).
  4. Ponieważ to ciasto migdałowe bez mąki to prawdziwe „migdałowe love”, po natłuszczeniu formy (może być jak do tarty, bo ciasto nie rośnie za dużo), wysypujemy ją… startymi migdałami. 🙂migdałowe love
  5. Ciasto wylewamy do formy i pieczemy przez ok. 35 min. migdałowe lovemigdałowe love migdałowe love

Po upieczeniu, ciasto migdałowe bez mąki można dodatkowo oprószyć cukrem pudrem, albo ozdobić płatkami migdałowymi. A można je po prostu, zjeść równie szybko, jak się je przygotowuje. 🙂

Gwarantujemy, że ciasto wychodzi pyszne, lekko wilgotne w środku i bardzo migdałowe. Pycha! A do tego, jest dziecinnie proste (podobnie, jak na przykład, nasze czary mary z pieczary).

Smacznego!

Wielkanoc z jajem i dzieciaki w kuchni

Wielkanoc z jajem

Przyszła w końcu upragniona wiosna. A wraz z nią nadciągają kwiecień i Wielkanoc. 🙂 Z tej okazji, postanowiliśmy z chłopakami trochę poszaleć w kuchni. Wiem, wiem. Do śniadania wielkanocnego zostało jeszcze trochę czasu, ale przecież trzeba poćwiczyć! Motyw przewodni: Wielkanoc z jajem!

Zaczęliśmy od samego rana, a rano wypadałoby zjeść śniadanie. Musicie przyznać, że jajka na śniadanie to dość oklepany temat. Dlatego właśnie, postanowiliśmy się trochę pobawić. Co z tego wyszło? Zobaczcie sami!

Wielkanoc z jajem – jajecznica, czy sadzone?

Midi lubi jajka sadzone, natomiast Maxi woli jajecznicę. Nic nie stoi na przeszkodzie, by i jeden i drugi mógł lekko „podrasować” swoje śniadanko. 🙂

Obaj chłopcy, prócz usmażonych jajek, każdy w wybranym wariancie, dostali do dyspozycji:

  • szczypiorek,
  • usmażony na chrupko boczek,
  • ser żółty,
  • kabanosa.

A oto, co wyszło z tej zabawy:

Wielkanoc z jajem Wielkanoc z jajem Wielkanoc z jajem

Dodam tylko, że obaj praktycznie pochłonęli zawartość talerzy, tudzież misek. 🙂 I już zarządzili powtórkę na Wielkanoc. A to oznacza, że chyba musimy jeszcze poćwiczyć „dania” z gotowanych jaj.

Śniadanie śniadaniem, ale mi ciągle było mało. Postanowiłam zrobić coś, co znalazłam kiedyś, przez zupełny przypadek, w sieci (między innymi, na curbly.com). Pomysł zabawny, inny, w sam raz na Wielkanoc z jajem, ale… No własnie, ale. I tu będzie ostrzeżenie:

Niniejszy przepis jest idealny dla osób, które mają zbyt wiele wolnego czasu i nie lubią prostych rozwiązań. 🙂

Przedstawiam Wam, zrobione z myślą o moich dzieciach, ciastka brownie z jajem!

Wielkanoc z jajem

Zapytacie o co tu chodzi? Słusznie! 🙂 Już tłumaczę.

Ciasto, czy ciastka typu brownie są pyszne. Jest cała masa bardzo dobrych przepisów i zrobienie wspaniałego deseru naprawdę nie stanowi większego problemu. Ale jak można go zaserwować? Upiec w okrągłej blaszce, zamiast prostokątnej, jak zazwyczaj? Albo zamiast ciasta zrobić muffinki? To wszystko już było! Skoro mamy Wielkanoc z jajem, czas na ciasto upieczone w … skorupkach jajek!

Składniki:

  • jajka (ilość zależ od Was), a raczej puste wydmuszki,
  • ciasto (to, czy to będzie brownie, czy biszkopt, cz jeszcze coś innego zależy wyłącznie od Was),
  • folia aluminiowa,
  • miska/garnek z wodą, sól.

Wykonanie:

  1. Jajka myjemy. Na jednym końcu (tym węższym) robimy otworek, na przykład używając korkociągu. Dziurkę lekko powiększamy i wylewamy przez nią zawartość jajka – może się ona przydać do naszego ciasta albo do innych wypieków. Można sobie pomóc wykałaczką, wtedy jajko łatwiej wypłynie ze skorupki.
  2. Puste skorupki ostrożnie przepłukujemy pod bieżącą wodą, a następnie umieszczamy w misce/garnku z osoloną wodą. Wydmuszki muszą koniecznie zostać wypełnione słoną wodą, w przeciwnym razie nie zatoną. Zamoczone jaja powinny postać około 30 minut. o tym czasie, wyciągamy je na ręcznik papierowy i zostawiamy żeby odciekły.
  3. Oczyszczone i osuszone skorupki układamy na blaszce do pieczenia (keksówka się do tego nieźle nadaje) otworem do góry. Ważne, by otwór ten pomieścił w sobie rękaw cukierniczy, czy inny sprzęt do nałożenia cista. Jeśli jest za mały, trzeba trochę „wyskubać”. 🙂 Aby skorupki posłusznie leżały na blaszce, można się wspomóc folią aluminiową, rolując ją i robią coś na kształt rusztowania. Wielkanoc z jajem
  4. Do tak przygotowanych „foremek” wlewamy ciasto. Ale uwaga, nie za dużo! Ja dałam 3/4 objętości i „wylazło” mi górą. 🙂
  5. Pieczemy zgodnie z przepisem, choć czas pieczenia odpowiednio skracamy, jak w przypadku muffinek.
  6. Po upieczeniu, zostawia,y ciastka do wystygnięcia. A potem? Potem już tylko oglądamy jak radzą sobie z nimi dzieciaki. 🙂Wielkanoc z jajem Wielkanoc z jajem Wielkanoc z jajem

A frajda z obierania była ogromna! Zatem, jeśli faktycznie macie trochę czasu, bawcie się do woli. 🙂

poducha kłębucha, czyli jak zrobić poduszkę z … rajstop

poducha kłębucha

Za kilka dni Dzień Kobiet. Dlatego, dziś coś dla pań właśnie (choć nie tylko). Kwiaty kwiatami, ale czy nie fajnie jest też czasem zrobić coś dla siebie? Proponuję projekt poducha kłębucha, czyli  tak modna ostatnio knot pillow!

W PRLu, Dzień Kobiet kojarzył się z goździkami i rajstopami. A skoro już jesteśmy przy rajstopach… No właśnie. Są one głównym bohaterem dzisiejszego tutoriala, bo właśnie z nich powstanie poducha kłębucha.

poducha kłębucha

Materiały:
  • para grubych rajstop
  • igła, nitka
  • nożyczki
  • wypełnienie (jak do poduszek, czy pluszaków).poducha kłębucha

W sieci można znaleźć wiele tutoriali (na przykład ten Julii) i to właśnie po ich obejrzeniu napaliłam się na zrobienie tej poduszki jak przysłowiowy szczerbaty na suchary. Tylko nie zauważyłam, że większość „przepisów” pokazuje jak to zrobić z dwóch par rajstop, a ja miałam na zbyciu tylko jedną. Wiem, mogłam zaczekać z wykonaniem, kupić kolejną parę i zrobić wszystko jak trzeba. Ale ci, którzy mnie choć trochę znają, wiedzą, że jak tak nie działam. 🙂 MUSIAŁAM zrobić poduchę kłębuchę już, teraz, zaraz! 🙂 I proszę:

Wykonanie:
  1. Każdą nogawkę rajstop wypychamy wypełnieniem. Ważne, by wypełnienie rozkładać równomiernie – będzie lepiej wyglądało, a cała poducha będzie mięciutka i foremna.poducha kłębucha
  2. Gdy obie nogawki są już pełne, zszywamy rajstopy w pasie. Nie musi być jakoś super pięknie, i tak nie będzie tego potem widać. Ważne, żeby wypełnienie się nie wysypywało. poducha kłębuchapoducha kłębucha
  3. Teraz czas na zabawę – plątanie i supłanie. I tutaj powinnam wstawić jakiś wspaniały opis (najlepiej zilustrowany) tego, co dokładnie zrobiłam. Ale nie będę Was oszukiwać – przy jednej parze rajstop nie jest to takie proste i najzwyczajniej w świecie kombinowałam, żeby to fajnie wyglądało, przekładając „stopy” i plącząc „nogi”. I tak do skutku. 🙂 Oczywiście, można posiłkować się podpowiedziami odnośnie węzłów (na przykład z bloga Sugar & Cloth, Love This Pic, czy UsefulDIY.com).
  4. Końcówki, czyli „stopy” należy przyszyć nitką tak, by nasza poducha kłębucha się nie rozwiązywała. poducha kłębuchaTo jest też moment na wykończenie tylnej strony – materiał trzeba lekko ponaciągać i pozszywać tak, aby przykrył szwy trzymające pas rajstop. Może nie wygląda to jeszcze idealnie (popracuję nad tym) i nic jest trochę za jasna (to na potrzeby tutoriala, żeby było lepiej widać), ale chyba i tak nie jest tak źle. 🙂poducha kłębucha

Wykonanie takiej poduszki zajmuje naprawdę bardzo mało czasu. A efekt jest bardzo sympatyczny. 🙂

No i Mini już przejął poduchę kłębuchę w posiadanie. 🙂poducha kłębucha poducha kłębucha poducha kłębucha

A tym wszystkim, którzy wolą jednak bardziej profesjonalne wykonania, albo po prostu nie chce im się działać samemu, przypominamy, że cudowne poduchy knot pillow można nabyć w Milutkowie – pisaliśmy o nich przed Świętami. 🙂

pączkowy after, bo jest życie po tłustym czwartku

pączkowy after

Wiem, wiem. Większość z Was pewnie już zapomniała o tłustym czwartku i jego grzesznych przyjemnościach. Ale nie mogłam się z Wami nie podzielić prostym i całkiem zabawnym przepisem na coś, co nazwaliśmy „pączkowy after„. 🙂 Zobaczcie o co chodzi.

pączkowy after
Czym jest pączkowy after? To odpowiedź na problem niezjedzonych pączków. 🙂 No tak, powiecie, że takie rzeczy nie powinny się zdarzać. Ale czasem się zdarzają. 🙂 Nas, na przykład, tłusty czwartek zastał chorych (3 z 5 sztuk domowników). Choroba na apetyt nie wpływa zbyt pozytywnie. A pączków mieliśmy tego dnia sporo. Zdrowa część rodziny ich nie przejadała. 🙂 Co więc zrobić z tymi, które zostały? Wyrzucić szkoda. Ale z każdym dniem, pączuchy, czy to domowe, czy sklepowe, tracą świeżość.
Poszperałam trochę w czeluściach internetu i w ręce wpadł mi zabawny przepis.
Dokonaliśmy lekkiej modyfikacji (tak, żeby dzieciaki nie marudziły) i tak właśnie powstał nasz pączkowy after!

Składniki:
– 2-3 pączki lub inne słodkie buły
– 3-4 jabłka
– 2 serki waniliowe
– budyń śmietankowy / waniliowy (bez cukru)
– 2 jajka
– masło do natłuszczenia naczynia żaroodpornego.

Wykonanie:

1. Naczynie żaroodporne wysmarowaliśmy masłem (Midi miał niezłą frajdę, a ja sporo sprzątania 🙂 ).
2. Pokroiłam jabłka i pączki na plastry podobnej grubości, a Midi poukładał je, naprzemiennie, w naczyniu.pączkowy after
3. Zmieszaliśmy serki, jajka i budyń i powstałą masą zalaliśmy pączki i jabłka.pączkowy after
4. Piekliśmy ok 35-40 min w temperaturze 180 stopni. I taa daaammm! Pączkowy after!pączkowy after

Do takiej zapiekanki (trochę przypomina to też pudding) można użyć lekko czerstwej chałki, czy innych wypieków. Fajnie je to odświeża. A raczej daje drugie życie. 🙂
Przepis można oczywiście uszlachetnić, na przykład dodając cynamon. Ale, jak już pisałam, musiałam wszystko dostosować do moich czasem wybrednych panów. 🙂

A na koniec, tłumaczymy się z tego, że ostatnio wiało tu nudą. 🙂 W czasie ferii zimowych zaszaleliśmy i odwiedziliśmy „zimową” Teneryfę. Takie zimy to ja rozumiem! 🙂
pączkowy after

pączkowy after