Filcowanie na sucho, obuwik, szkolny konkurs i duma

filcowanie

Co mają ze sobą wspólnego filcowanie na sucho, obuwik, szkolny konkurs oraz duma? I czyja to duma? Już tłumaczę, bo duma oczywiście jest moja, matczyna. 🙂

Filcowanie na sucho to jedno z moich odkryć z czasów ciąży nr 3, której owocem jest Mini. Uwielbiam to, bo daje niesamowite możliwości. Niestety, ma jedną ogromną wadę – to straszny pożeracz czasu. Ale trzeba przyznać, że „wydziubane” rzeczy to prawdziwe cuda!

Midi i Maxi nie raz obserwowali mnie przy pracy, czasami nieśmiało pytając, czy nie nauczyłabym ich tej fantastycznej sztuki. Jednak prawda jest taka, że strasznie się tej nauki bałam, bo jednak igła do filcowania to piekielnie ostre ustrojstwo! I tak mijał czas, a jedyną filcującą w domu osobą byłam nadal ja. Do czasu…

Midi i Maxi chodzą do szkoły – Maxi do 3 klasy, Midi do zerówki. Szkoła jak szkoła, regularnie ogłasza różnorakie konkursy – literackie, matematyczne, plastyczne i tak dalej. Sęk w tym, że zdecydowana większość tych konkursów przeznaczona jest dla uczniów starszych klas, na co regularnie narzeka Midi.

I nagle – jest! Konkurs plastyczny dla klas 0-6! Jupi! Temat przewodni – „Kwiat dziełem doskonałym – kwiaty pod ochroną”. Midi stwierdził, że to szansa dla niego.

Kwiatki już robiliśmy, ale takie zwykłe. Midi wykonał więc „telefon do przyjaciela” i poradził się babci – pani biolog, jaki kwiat nadawałby się do tego zadania. Po naradzie rodzinnej padło na obuwika.

Obuwik pospolity (Cypripedium calceolus L.) – bardzo charakterystyczny, a do tego zmyślny i ciekawy, prawda?                                                                                                    Obuwik pospolity Obuwik pospolity

 

 

 

 

 

Teraz pozostały już tylko wybór techniki i wykonanie. I tu się zaczęło.

– Mamooo, nauczysz mnie filcowania? Będę ostrożny, przecież wiesz, że potrafię.

Potrafilibyście się długo opierać temu spojrzeniu? Ja nie potrafiłam i w końcu uległam. Usiedliśmy we dwoje w pokoju chłopaków i zabawa się zaczęła.
Zaczęliśmy od „szkolenia” z obsługi igły i czesanki. Ja robiłam swój kwiat, Midi słuchał, obserwował i robił swój. Serio, SAM!

Najtrudniejszy był pierwszy element, czyli „bucik”. W sumie, chyba dlatego, że był pierwszy. Potem poszło już z górki. 🙂

filcowanie filcowanie filcowanie

 

 

 

 

 

 

filcowanie filcowanie

 

 

 

 

 

 

filcowanie filcowanie filcowanie filcowanie

Filcowanie to jedno, ale nasz kwiat musi mieć łodyge i całą resztę! 

filcowanie filcowanie

 

 

 

 

 

 

Łodyga to patyczek do szadszłyka owinięty zieloną włóczką. Liście są z papieru i bibuły, a całość zamocowana jest (UWAGA: to autorski pomysł mojego syna!!!) w gąbkach do zmywania. 🙂

filcowanie

Jak mu poszło? Mnie absolutnie zatkało! Pomogłam mu w jednym miejscu, gdzie trzeba było połączyć dwa małe elementy. Reszta to jego robota. Mnie absolutnie zachwyciło to wykonanie. ?

filcowanie filcowanieTen z granatowymi płątkami to mój. 🙂

Praca trafi na konkurs i zobaczymy co będzie dalej. Jedno jest pewne – moje obawy, jak to na rodzica przystało, były pewnie mocno przesadzone. Choć nie powiem – Midi miał okazję przekonać się, że ukłucie igłą do filcowania do przyjemnych nie należy.

filcowanie

Grunt to się jednak nie poddawać!

A ja? Ja, po prostu, pękam z dumy! Niezależnie od wyników konkursu, dla mnie Midi już wygrał! ❤

filcowanie

zdjęcia obuwika: wikipedia.org

Żelki kąpielowe, czyli walentynkowe szaleństwo

różowe żelki kąpielowe

Walentynki już dosłownie za chwileczkę. I w związku z tym, dziś pokażemy Wam jak zrobić coś, przy czym jest masa zabawy z dziećmi, a co potem może posłużyć za fajny prezent, na przykład z okazji święta zakochanych właśnie. Przed Wami żelki kąpielowe! I pamietajcie, choć wyglądają smakowicie, nie nadają się do jedzenia!!! ?

żelki kąpielowe

Tak, jakoś tu u nas ostatnio żelkowo. Ostatnio były lody z żelkami, a teraz żelki do kąpieli. Cóż, po prostu zarówno chłopaki, jak i ja żelki bardzo lubimy.

Jako że Maxi jest ostatnio dość mocno zajęty innymi, modowymi tematami (o tym postaram się napisać w oddzielnym wpisie, teraz tylko zajawka w postaci namiarów na jego profil na instagramie: @marcelldesign), ponownie Midi był prowodyrem całej akcji żelkowej. Poza tym, Midi orzekł, że chce zostać chemikiem-wynalazcą, a takie mieszanie, przelewanie i w ogóle to idealna wprawka i coś bardzo w jego stylu. Także, matka nie miała nic do gadania. ?

A skąd pomysł? Zainspirowały nas Joanna i Lili z bloga Lily life, za co bardzo dziękujemy.

To co? Zabieramy się za przygotowania?

Składniki:

  • 100 ml mydła w płynie
  • 100 ml gorącej wody
  • 20 g żelatyny spożywczej
  • 1 łyżka soli.

Do tego potrzebne będą jeszcze foremki, najlepiej silikonowe i jakiś pojemnik do mieszania – najwygodniejszy jest taki z dziubkiem.

żelki kąpielowe

W kwestii foremek, ponownie rządzi Pepco – foremki są częsciowo plastikowe, ale góra „kostek” jest z silikonu, dzięki czemu łatwo wypstrykuje się je z foremek. ?

Wykonanie:

  1. Do pojemnika wlewamy gorącą wodę, dodajemy żelatynę i energicznie mieszamy. Dodajemy sól i dalej mieszamy. Oczywiście, uważając, by nie wychlapać gorącego płynu!  żelki kąpielowe
  2. Dodajemy mydło w płynie i mieszamy, ale tym razem delikatnie. Zbyt moce mieszanie spowoduje spienienie sie płynu, co nie jest pożądane. żelki kąpielowe
  3. Pachnącą mieszankę przelewamy do foremek i wykładamy do zamrażalnika na około 1 – 2 godziny. Zimą sprawdzi się także wystawienie foremek na balkon. żelki kąpielowe
  4. Gdy żelki kąpielowe stężeją, wyjmujemy je z foremek. I tak właściwie, to już! żelki kąpielowe

Oczywiście, możemy je teraz elegancko zapakować – na przykład po kilka sztuk w przezroczystą folię, obwiązaną wstążeczką. Albo do niewielkich pudełeczek.

żelki kąpielowe

żelki kąpielowe

A co potem można zrobić z takimi żelkami? Jako, że są to żelki kąpielowe, można się z mini, rzecz jasna, wykąpać. Można je zabrac pod prysznic, czy po prostu, używać do mycia rąk. Fajne, prawda?

Aha, jeszcze istotna uwaga! Według instrukcji Lili i jej mamy, żelki najlepiej przechowywać w łązience do tygodnia, a powyżej tego czasu w lodówce, choć jest tam mowa o max 2 tygodniach. Nie sprawdzaliśmy jeszcze co się z nimi stanie po tym czasie, ale znając moje spragnione wiedzy dziecko, wkrótce postanowi to przetestować. ?

żelki kąpielowe

 

A Wy, macie jakieś fajne pomysły na walentynkowe upominki? W zeszłym roku robiliśmy poduszki i breloczki, pamiętacie?

w harmonii z modą, czyli Maxi projektuje

w harmonii z modą

W harmonii z modą to projekt, który chodził nam po głowie już od pewnego czasu, tylko jakoś tak nie mogliśmy się do niego zabrać. My – Maxi i ja. 🙂 W końcu się udało (trochę dzięki temu, że chory Maxi nie był w szkole i mieliśmy odrobinkę więcej czasu…) i pokazujemy Wam efekty, zwłaszcza, że mogą być inspiracją do stworzenia, na przykład, portretu mamy. A pamiętacie, że Dzień Matki już tuż tuż?

Maxi od 4 lat zawzięcie powtarza, że chce być projektantem mody. A ja mu tego uniemożliwiać nie zamierzam. Powiem więcej, będę go wspierać jak tylko się da. A że zaczyna się od małych rzeczy, będziemy tworzyć, działać i uczyć się. Dziś przyszła kolej na projekt, który nazwaliśmy „w harmonii z modą”, ponieważ jego podstawę stanowi własnie harmonijka. 🙂

Zobaczcie, jak stworzyć takie dzieło.

w harmonii z modąw harmonii z modąw harmonii z modą w harmonii z modą

 

 

W harmonii z modą – potrzebne materiały:
  • kolorowy papier
  • kartka (najlepiej z bloku technicznego, czy czegoś w tym stylu, żeby była sztywniejsza) stanowiąca tło
  • klej
  • kredki, farby, flamastry, etc.
  • kawałeczki sznurka, tasiemki, włóczki, kokardki, etc.
  • nożyczki.

Wykonanie:

  1. Przygotujcie kartkę, która będzie stanowiła tło. Dobrze, by była nieco sztywniejsza i najlepiej jasna, bo będziecie po niej rysowali.
  2. Przygotujcie kolorowe kartki, wyrwane strony z gazet, ulotki – co tylko macie akurat pod ręką – to będzie materiał na sukienkę.
  3. Kartkę w dowolnie wybranym kolorze (albo i wzorze) składacie jak standardową harmonijkę, naprzemiennie (jak do wachlarza).
  4. Gotowy wachlarzyk lekko modelujecie, rozchylając dolną część, a u góry, na przykład w 1/3 wysokości (lub trochę wyżej), mocujecie sznureczek, lub tasiemkę. Chodzi o to, by powstały 2 części (jak na obrazku 3). To nasza sukienka.
  5. Następnie, przyklejcie sukienkę do kartki papieru, tej z punktu 1.
  6. Teraz najfajniejsza część. I najbardziej twórcza. Dorysujcie postać do sukienki – głowa, ręce, nogi… Wszystko według Waszej inwencji twórczej.

I gotowe!

w harmonii z modą

Wykorzystując pomysł z harmonii z modą, możecie przygotować z dziećmi laurki, na przykład, z okazji Dnia Matki. Fajne, prawda? 🙂

A jeśli szukacie pomysłu na szybkie i proste prezenty dla mam, zajrzyjcie też na dzidziusiowo.pl. Maczałam swoje palce w kilku projektach DIY, które możecie tam znaleźć, między innymi w bukiecie na Dzień Matki, czy sercu dla mamy. 🙂 Nie zapominajcie też o naszych kwiatkach z koszulki!

poducha kłębucha, czyli jak zrobić poduszkę z … rajstop

poducha kłębucha

Za kilka dni Dzień Kobiet. Dlatego, dziś coś dla pań właśnie (choć nie tylko). Kwiaty kwiatami, ale czy nie fajnie jest też czasem zrobić coś dla siebie? Proponuję projekt poducha kłębucha, czyli  tak modna ostatnio knot pillow!

W PRLu, Dzień Kobiet kojarzył się z goździkami i rajstopami. A skoro już jesteśmy przy rajstopach… No właśnie. Są one głównym bohaterem dzisiejszego tutoriala, bo właśnie z nich powstanie poducha kłębucha.

poducha kłębucha

Materiały:
  • para grubych rajstop
  • igła, nitka
  • nożyczki
  • wypełnienie (jak do poduszek, czy pluszaków).poducha kłębucha

W sieci można znaleźć wiele tutoriali (na przykład ten Julii) i to właśnie po ich obejrzeniu napaliłam się na zrobienie tej poduszki jak przysłowiowy szczerbaty na suchary. Tylko nie zauważyłam, że większość „przepisów” pokazuje jak to zrobić z dwóch par rajstop, a ja miałam na zbyciu tylko jedną. Wiem, mogłam zaczekać z wykonaniem, kupić kolejną parę i zrobić wszystko jak trzeba. Ale ci, którzy mnie choć trochę znają, wiedzą, że jak tak nie działam. 🙂 MUSIAŁAM zrobić poduchę kłębuchę już, teraz, zaraz! 🙂 I proszę:

Wykonanie:
  1. Każdą nogawkę rajstop wypychamy wypełnieniem. Ważne, by wypełnienie rozkładać równomiernie – będzie lepiej wyglądało, a cała poducha będzie mięciutka i foremna.poducha kłębucha
  2. Gdy obie nogawki są już pełne, zszywamy rajstopy w pasie. Nie musi być jakoś super pięknie, i tak nie będzie tego potem widać. Ważne, żeby wypełnienie się nie wysypywało. poducha kłębuchapoducha kłębucha
  3. Teraz czas na zabawę – plątanie i supłanie. I tutaj powinnam wstawić jakiś wspaniały opis (najlepiej zilustrowany) tego, co dokładnie zrobiłam. Ale nie będę Was oszukiwać – przy jednej parze rajstop nie jest to takie proste i najzwyczajniej w świecie kombinowałam, żeby to fajnie wyglądało, przekładając „stopy” i plącząc „nogi”. I tak do skutku. 🙂 Oczywiście, można posiłkować się podpowiedziami odnośnie węzłów (na przykład z bloga Sugar & Cloth, Love This Pic, czy UsefulDIY.com).
  4. Końcówki, czyli „stopy” należy przyszyć nitką tak, by nasza poducha kłębucha się nie rozwiązywała. poducha kłębuchaTo jest też moment na wykończenie tylnej strony – materiał trzeba lekko ponaciągać i pozszywać tak, aby przykrył szwy trzymające pas rajstop. Może nie wygląda to jeszcze idealnie (popracuję nad tym) i nic jest trochę za jasna (to na potrzeby tutoriala, żeby było lepiej widać), ale chyba i tak nie jest tak źle. 🙂poducha kłębucha

Wykonanie takiej poduszki zajmuje naprawdę bardzo mało czasu. A efekt jest bardzo sympatyczny. 🙂

No i Mini już przejął poduchę kłębuchę w posiadanie. 🙂poducha kłębucha poducha kłębucha poducha kłębucha

A tym wszystkim, którzy wolą jednak bardziej profesjonalne wykonania, albo po prostu nie chce im się działać samemu, przypominamy, że cudowne poduchy knot pillow można nabyć w Milutkowie – pisaliśmy o nich przed Świętami. 🙂

brelok walentynkowy i nie tylko, czyli nowa porcja inspiracji

brelok walentynkowy

Ostatnio pokazaliśmy Wam jak w prosty sposób zrobić serducho bez szycia, które świetnie nadaje się na walentynkowy prezent. Dziś kolejna porcja inspiracji. Tym razem coś bardziej uniwersalnego. Nasz brelok walentynkowy może posłużyć, jak sama nazwa wskazuje, jako brelok, ale nie tylko. 🙂

Brelok walentynkowy nie wymaga wielu materiałów, a i samo wykonanie jest prościutkie. Tym razem, głównym twórcą był Maxi.

brelok walentynkowy

Materiały:

  • włóczka w różnych kolorach (albo mulina, czy kordonek)
  • nożyczki
  • kawałek kartonu (ale to nie jest konieczne)
  • zawieszka do kluczy, metalowe kółeczko, etc.brelok walentynkowy

Wykonanie:

  1. Zaczynamy od nawinięcia sporej ilości włóczki na tekturkę – to będzie nasza „baza”.
    brelok walentynkowy brelok walentynkowy
  2. Kiedy już uzyskamy pożądaną grubość, ostrożnie zsuwamy włóczkę z kartonika. Przygotowujemy też drugi kawałek, z którego zrobimy mocowanie do breloczka (3 kawałki równej długoościści – będziemy je później zaplatali). I tą część przeciągamy przez naszą bazę i na środku zawiązujemy na supełek – oba końce mocowania powinny być równe! brelok walentynkowy brelok walentynkowy
  3. Następnie, kawałek pod supełkiem, zaczynamy nawijać na bazę włóczkę innego koloru. O tak:
    brelok walentynkowy brelok walentynkowy
  4. A potem jeszcze jeden i tak do uzyskania pożądanego efektu 🙂 brelok walentynkowy
  5. Teraz przecinamy pętelki na dole bazy…brelok walentynkowy brelok walentynkowy
  6. I zaplatamy warkocz z części, która będzie mocowaniem…brelok walentynkowy
  7. … a mocowanie przymocowujemy 🙂 do breloczka. I gotowe!brelok walentynkowy

Jak już pisałam, brelok walentynkowy może spełniać różne funkcje. Może być typowym breloczkiem do kluczy, zawieszką do torebki, czy plecaka, a nawet biżuterią! A to czyni go wyjątkowym prezentem z okazji nadchodzących Walentynek! 🙂

brelok walentynkowy

Maxi poleca! 🙂brelok walentynkowy