straszne pyszności: halloweenowe przyjęcie – part 4

straszne pyszności

Halloween coraz bliżej, warto więc zaplanować przyjęcie od strony kulinarnej. A zatem, przydałyby się jakieś straszne pyszności! Co kojarzy się z Halloween? Same upiorności. A skoro tak, zróbmy coś upiornego, a zarazem smacznego. Zobaczcie kilka naszych propozycji na halloweenowe przyjęcie. My w tym roku wypróbowaliśmy je trochę wcześniej, bo Midi obchodził właśnie 5 urodziny. Zresztą, zobaczcie sami!

Od czego by tu zacząć? Wiem, może najpierw podzielmy nasze straszne pyszności na słodkie i wytrawne. 🙂 I tak, mamy:
straszne pysznościStraszne pyszności na słodko:

  • upiornie pyszny tort marchewkowy
  • potworne paluszkowe stwory
  • straszności na patykach
  • paluchy wiedźmy.

straszne pysznościStraszne pyszności na słono, czy raczej wytrawne:

  • serowe kości
  • parówkowe mumie
  • pająki parówkowe
  • ucięte paluchy…

To co? Zaczynamy? Zaczynamy!

Upiornie pyszny tort marchewkowy

Midi zażyczył sobie w tym roku tort w kształcie ducha. Ale żeby nie było, że to „zwykły” duch, nasz jest przebranym w prześcieradło chłopcem (Midi mówi, że to on, oczywiście 🙂 ).

Na zdjęciach niestety w pełni tego nie widać, ale spod prześcieradła wystają czerwone trampki (zasłaniają je także małe sterty kości i czaszek przyklejonych „zielonym glutem” – ot, taki element dodany na bezpośrednią prośbę jubilata. 🙂

straszne pyszności straszne pyszności straszne pyszności
A samo prześcieradło kryje pod sobą… ciasto marchewkowe przełożone kremem z serka mascarpone zmieszanego z trzcinowym cukrem pudrem i odrobiną skondensowanego mleka (niesłodzonego). 🙂

Potworne paluszkowe stworystraszne pyszności

Czym są? Ano, niczym innym, jak po prostu połamanymi paluszkami zamoczonymi w roztopionej czekoladzie (tu konkretnie ciasteczkowe candy melts) i udekorowane jadalnymi oczami. Proste, ale przykuwające uwagę i smaczne. 🙂

Straszności na patykachstraszne pyszności

Te po prawej i po lewej to piankowe mumie, a po lewej na środkowym zdjęciu – mumie ciasteczkowe.

Do wykonania tych pierwszych strasznych  pyszności użyłam pianek marshmellows, cukierków M&Ms i białej czekolady.

Zaczęłam od roztopienia czekolady. Potem, wbiłam patyczki do lizaków w pianki (UWAGA – żeby „lizaki” były trwalsze, dobrze jest zamoczyć koniec patyczka w roztopionej czekoladzie przed wbiciem w piankę). Takie lizaczki ułożyłam na papierze do pieczenia, na płasko, i polewałam czekoladą, pomagając sobie widelcem, żeby uzyskać mumiowe wzorki. Na koniec, przykleiłam oczy. Po zastygnięciu piankowe mumie są gotowe. 🙂

A mumie ciasteczkowe są troszkę bardziej pracochłonne, ale nadal proste w wykonaniu. Potrzeba do nich ciasteczka typu Oreo, serek mascarpone, białą czekoladę (lub kuwerturę) i jadalne oczy.

Ciasteczka należy zmielić w całości – ciacho z nadzieniem, a do tej brei dodać serek mascarpone (nie piszę o ilościach, bo to zależy od tego ile mumii chcecie zrobić). Masę wymieszać tak, żeby była w miarę gładka. Super sprawdzi się tu Thermomix, ale tego typu machina nie jest konieczna. Z tak powstałej masy lepimy małe kulki (powiedzmy, wielkości orzecha włoskiego) i  układamy, np. na papierze do pieczenia. Teraz czas na wbicie patyczków. Tu przyda się uwaga z mumii piankowych. Tak przygotowane „lizaki” schładzamy, a gdy są już zimne i w miarę twarde, polewamy je czekoladą, lub wręcz w niej zamaczamy, a po wyjęciu okręcamy kilkukrotnie w rożnych kierunkach, żeby wzory były nieregularne. Przyklejamy oczy, zostawiamy do zastygnięcia, a najlepiej schładzamy i gotowe!

Paluchy wiedźmy

A teraz czas na nasz coroczny hit halloweenowy – paluchy wiedźmy!!!straszne pyszności

Czym są? To kruche ciasteczka z migdałami, a w wersji widocznej na zdjęciu, z małym dodatkiem dżemu truskawkowego („krew” na końcach palców i lepsze mocowanie paznokci). Obrzydliwe, prawda? 🙂

Jak co roku, korzystam z przepisu znalezionego na blogu Moje Wypieki. Jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Owszem, wprowadzam czasem swoje modyfikacje, ale to taka moja baza. 🙂 Polecam gorąco!

Serowe kościstraszne pyszności

Może nie wyglądają wybitnie, ale są mega proste, smaczne i podobają się dzieciakom. 🙂 A robi się je z ciasta do pizzy (tak, może być nawet gotowe ciasto), które wałkujemy na niewielkie wałeczki, a następnie, nożyczkami, przecinamy je na obu końcach i formujemy kształt kości. Przed pieczeniem smarujemy roztrzepanym jajkiem i posypujemy startym serem (w niektórych kostkach ser włożyłam też do środka – fajnie się ciągnie). Pieczemy do zrumienienia (UWAGA: lepiej robić cienkie kosteczki, bo ciasto dość mocno rośnie). Podawać z krwawym sosem pomidorowym lub keczupem. 🙂straszne pyszności straszne pyszności straszne pyszności straszne pyszności straszne pyszności

Parówkowe mumie

Do ich wykonania potrzebujemy oczywiście parówek i ciasta francuskiego.

Ciasto kroimy na nasze „bandaże”, czyli wycinamy z niego cienkie paseczki. I tymi bandażami obwiązujemy nasze mumie. Można to robić po prostu okręcając całą parówkę lub jej połówkę, a można się trochę bardziej pobawić i ponacinać parówkę wcześniej żeby po upieczeniu miała ręce i nogi. 🙂 Tak, czy siak – efekt końcowy super! 🙂 Przygotowane w ten sposób stworki pieczemy zgodnie z zaleceniami na opakowaniu ciasta francuskiego.
straszne pyszności straszne pyszności

 

straszne pyszności straszne pyszności straszne pyszności

 

 

 

 

Pająki parówkowe

Jak sama nazwa wskazuje, pająki są z parówek. I znowu, jak w przypadku mumii, te straszne pyszności wymagają użycia ciasta francuskiego.

Parówki przecinamy na pół, a potem każdą połówkę jeszcze raz na pół, ale wzdłuż. straszne pysznościKażdy kawałek nacinamy nożem z obu końców – 3 nacięcia z każdej strony. Ale uwaga, by nie przeciąć parówek całkowicie!straszne pyszności

Z ciasta francuskiego wycinamy prostokąty, którymi oklejamy nasze”mięsne kawałki” po środku. straszne pyszności

Teraz, pająki wystarczy już tylko upiec. Wiem, na tym etapie nie wyglądają imponująco. Ale po upieczeniu…straszne pyszności straszne pysznościUcięte paluchy

Brzmi obiecująco, prawda? 🙂 Ale nie będziemy nikomu palców obcinać, bo to znowu chodzi o parówki. Można, po prostu, zaserwować małym (i większym) parówkożercom krwawe danie w postaci parówek z keczupem…straszne pyszności straszne pyszności

 

 

 

 

 

 

…lub zaszaleć i podać hot dogi, takie jak te na blogu PartyTipz.

A żeby przygotować takie paluchy, wystarczy odpowiednio ponacinać parówki – wyciąć paznokcie i zrobić 3 nacięcia imitujące zgięcia paluszków. 🙂

I to już właściwie koniec na dziś. Gratuluję, jeśli dobrnęliście do końca. 🙂

Ale, żeby nie było, że to wszystkie pomysły. Jakiś czas temu szaleliśmy także, robiąc prawdziwie cmentarne ciasto. O takie: straszne pyszności

To ciasto szpinakowe (czy jak zwą je Midi i Maxi – ciasto Shreka) posypane zmielonymi ciasteczkami typu Oreo i udekorowane robalami oraz jadalnym oczami. 🙂

Niedługo pokażemy Wam jeszcze trochę halloweenowych dekoracji i zabaw, a tych, którzy jeszcze nie czytali i nie oglądali, zapraszamy do lektury poprzednich części halloweenowego cyklu – part 1, part 2 i part 3.

Także, pamiętajcie o nas i zaglądajcie tu od czasu do czasu!

halloweenowe przyjęcie – part 1

Halloweenowe przyjęcie to coś co my, tygrysy, baaaardzo lubimy. W ogóle, lubimy Halloween. A jak szaleć, to szaleć na całego. Dlatego, w najbliższych dniach przyspieszamy, żeby pokazać Wam jak najwięcej fajnych halloweenowych zabaw, przepisów i innych inspiracji. 🙂

Taaak, Halloween. Choć to „święto” nie jest typowo nasze i wiele osób oburza się na to, że Polacy w ogóle mają czelność je obchodzić, ja nie widzę w tym nic złego. Śmieszą mnie zwłaszcza ci, którzy twierdzą, że te „pogańskie zwyczaje” kłócą się z uroczystością Wszystkich Świętych,a nawet nie raczą sprawdzić, że Halloween obchodzi się 31 października, a Wszystkich Świętych 1 listopada. Czy naprawdę jest coś złego w tym, bo dobrze się bawić jednego dnia, a kolejnego choćby „oddać się zadumie” nad grobami i „z szacunkiem uczcić pamięć o tych, którzy odeszli”? Moim zdaniem, nie.

A jeżeli ktoś faktycznie ma taki wielki problem z tym, że to nie jest nasza tradycja, niech potraktuje Halloween jak sposób nauki o innych kulturach. Święto to obchodzi się przecież hucznie między innymi w Stanach Zjednoczonych. Chyba, że to skrajne przypadki uważające, że wszystko co amerykańskie to zło. Z tym już dyskutować nie potrafię.

Chociaż jest pewna furtka. 🙂 Tak naprawdę, geneza Halloween nie jest do końca jasna. Może początki Halloween wywodzą się z celtyckiego święta na powitanie zimy, albo z rzymskiego święta na cześć Pomony, czyli bóstwa owoców i nasion?

Mniejsza o to. Ważne, że u nas w domu nikt nie widzi nic złego w obchodzeniu Halloween. Co więcej, robimy to z wielką przyjemnością i z chęcią pokażemy Wam garść inspiracji na halloweenowe przyjęcie. 🙂

A co mamy w planach? Oj, trochę tego będzie! 🙂

  • parówkowe pająki i mumie,
  • potworne parówkowe paluchy,
  • serowe kości,
  • słodkie paluszki wiedźmy,
  • halloweenowe dekoracje,
  • drobne upominki dla halloweenowych przebierańców,
  • upiorny (a może nie? 🙂 ) marchewkowy tort, …

Ufff, lista jest pokaźna. A kto wie, może znajdzie się na niej jeszcze coś?

W końcu do 31 października zostało nam jeszcze trochę czasu. 🙂

Pierwsze przepisy pojawią się już, już za chwileczkę. Jak dobrze pójdzie, to jeszcze dzisiaj! A zatem, do przeczytania! 🙂

halloweenowe przyjęcie

sernik dyniowy, czyli dyniowe szaleństwo part 1

dyniowe szaleństwo

Jesień to specyficzna pora roku. Niby nieciekawa, bo robi się coraz zimniej, często jest deszczowa, wietrzna i ponura. Ale to także czas na spacery w pięknej scenerii (o ile pozwala pogoda). Śliczne, kolorowe drzewa, spadające liście, kasztany i tak dalej. Poza tym, jesień to czas na dynie, które, choć sama nie wiem jak to możliwe, odkryłam dopiero niedawno. A skoro o dyniach mowa, zobaczcie jaki pyszny sernik dyniowy ostatnio upiekłam!

Pierwszy raz o serniku dyniowym usłyszałam dopiero w tym roku. Ciasto marchewkowe to jeden z moich popisowych deserów. Ciasto z dodatkiem szpinaku też się u nas robi. Ale dynia i ciasto? Dynia i sernik? Ale, że jak to tak???

Ano tak. Pysznie i tyle. Kropka.

sernik dyniowy

A tu przepis, na wypadek, gdybyście sami chcieli spróbować jak smakuje sernik dyniowy.  Standardowo, przepis z wykorzystaniem Thermomixa, ale da się i bez niego.

Składniki:

  • 1 kg dyni (tyle powinno być obranej!)
  • 200 g herbatników (np. holenderskich)
  • 20 g orzechów włoskich
  • 80 g miękkiego masła
  • 750 g gładkiego, mielonego sera białego
  • 50 g mąki ziemniaczanej
  • 6 jajek
  • pół łyżeczki ekstraktu z wanilii
  • 1 łyżeczka przyprawy do piernika
  • pół łyżeczki mielonego imbiru
  • 200 g cukru pudru

Wykonanie:

  1. Dynię obieramy i kroimy na kawałki.

Thermomix:

1.1. Dynię kroimy w kostkę i układamy w przystawce Varoma, a do misy wlewamy 400 ml wody. Ustawiamy 30 min / Varoma / obr.1.

2.1.. Wylewamy wodę, a miękką dynię wrzucamy do Thermomixa i ustawiamy 20 s / obr.9.

Z tej ilości powinno wyjść ok 500 g puree dyniowego.

Dla nieużywających Thermomixa: dynię można upiec w piekarniku, bądź „zwyczajnie” ugotować na parze.

  1. Przygotowujemy spód ciasta.

Thermomix:

1.1. Do misy wrzucamy połamane na mniejsze kawałki herbatniki, miękkie masło i orzechy włoskie. Ustawiamy 1 min / obr.5.

2.1. Masę przekładamy do formy i wylepiamy spód. Formę można z zewnątrz obłożyć folią aluminiową (ja robiłam w silikonowej i darowałam sobie ten krok). Forma leci do lodówki.

Dla nieużywających Thermomixa: wszystkie składniki można zapewne połączyć w dowolnym robocie kuchennym, czy malakserze. Reszta bez zmian. 🙂

  1. Następnie łączymy wszystkie pozostałe składniki: mąkę, puree dyniowe (te nasze 500 g), cukier, przyprawy, jajka i ser. Chodzi o to, by uzyskać z tego gładką masę. W Thermomixie wystarcza ustawienie na 5 min / obr.5.
  2. Gotową masę wylewamy na przygotowany wcześniej i lekko schłodzony spód.
  3. Piekarnik rozgrzewamy do 160 stopni (piekłam z termoobiegiem).
  4. Blachę z sernikiem wstawiamy do większego naczynia, innej formy lub naczynia żaroodpornego i wlewamy do niego wrzątek (do ok. 2/3 wysokości formy do ciasta).
  5. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy – u mnie wyszło ok 45 min, choć w oryginalnym przepisie czas był znacznie dłuższy, bo ponad 1h. Pewnie trzeba znać swój piekarnik i uważnie obserwować sernik. 🙂
  6. Zostawiamy sernik w piekarniku do ostygnięcia, a potem przekładamy do lodówki, np. na całą noc.
  7. Można, tak jak w moim przypadku, posypać wierzch ciasta gorzkim kakao i udekorować orzechami.

I sernik dyniowy gotowy! Smacznego!

sernik dyniowy

A to, że jesienią może być pięknie, widać choćby na zdjęciach z Łazienek Królewskich. Udało nam się skorzystać z ostatnich być może ciepłych chwil w tym roku. 🙂

sernik dyniowy i łazienki 2 Mini i sernik dyniowysernik dyniowy i my

niecodzienne ciasto z Monte

ciasto z Monte

Razem z chłopakami mamy okazję testować Monte Balance. Monte, czyli to co moje małe tygrysy lubią najbardziej. Ale ile kubeczków można zjeść tak po prostu? No dobra, gdyby na to pytanie mieli odpowiedzieć Midi i Maxi, pewnie odpowiedź byłaby przerażająca. 🙂 W każdym razie, jak postanowiłam wykorzystać Monte do … pieczenia i tak właśnie powstało ciasto z Monte.

O co w ogóle chodzi z Monte Balance? To po prostu jeden z ulubionych deserów mlecznych chłopaków (tak, pozwalam im jeść takie rzeczy od czasu do czasu), ale…zawiera:

  • prawie 30% mniej kalorii
  • 50% mniej tłuszczu i mniejszą zawartość cukru
  • 36% więcej białka

w porównaniu do klasycznego Monte.

Poza tym, nie zawiera barwników, żelatyny, czy konserwantów. Czyli jest nie tylko smaczne, ale i całkiem nie najgorzej wypada „zdrowotnie”. 🙂

A teraz wróćmy do tego pieczenia.

Ciasto z Monte

Co można zrobić z deseru mlecznego, prócz wyjadania go prosto z pojemniczka? No właśnie. Ja zdecydowałam się na próbę upieczenia ciasta z jego dodatkiem. Jak wyszło? Zobaczcie!

ciasto z Monte

Składniki:

  • 6 kubeczków Monte Balance
  • 100 ml oleju
  • 1 jajko
  • 0,5 szklanki cukru
  • 2,5 szklanki mąki
  • szczypta soli
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1,5 szklanki mleka
  • cukier wanilinowy
  • tłuszcz do smarowania formy (ja użyłam w sprayu)
  • tarte migdały do posypania formy (można też użyć wiórków kokosowych).

ciasto z Monte

Przygotowanie:

  1. Wszystkie składniki z wyjątkiem Monte wrzuciłam do Thermomixa i porządnie wymieszałam, a następnie część ciasta przelałam do natłuszczonej i wysypanej tartymi migdałami formy.ciasto z Monteciasto z Monte
  2. Teraz czas na Monte (na ciasto poszło w sumie 5 kubeczków) – ułożyłam je po prostu na pierwszej warstwie ciasta. O tak: ciasto z Monte
  3. Jak na ciasto z Monte przystało, warstwę deserową przykryłam resztą ciasta. ciasto z Monte
  4. A że trochę ciasta zostało, starczyło jeszcze na kilka babeczek (stąd 6 kubeczek Monte).
  5. Piekarnik rozgrzałam do 180 stopni i wstawiłam ciasto + babeczki. Babeczki wyjęłam po ok 20 minutach, ciasto piekło się trochę dłużej, bo około 30 minut. UWAGA: ciasta nie może być za dużo, bo masa deserkowa wypływa podczas pieczenia!!!ciasto z Monte
  6. Po ostygnięciu ciasto z Monte jest gotowe do jedzenia. Tak samo jak efekt uboczny w postaci babeczek 🙂ciasto z Monteciasto z Monte

Okazuje się więc, że da się zrobić ciasto z Monte i jest całkiem jadalne. 🙂 Dzieciaki wrąbały go całkiem sporo, a i dorosłym do kawy podpasowało. 🙂

smalec z chrupiącymi skwareczkami na niby

smalec z chrupiącymi skwareczkami

W zeszły weekend Maxi miał w szkole wielki, coroczny event. Przed szkołą szał – stoiska z watą cukrową, z lodami, słodyczami wszelakiej maści i najlepsze ze wszystkich … z chlebem ze smalcem. 🙂 A smalec był dobry, bo to był smalec z chrupiącymi skwareczkami. Pycha! No i nawet po powrocie do domu ten smalec tak za mną chodził i chodził, więc postanowiłam zrobić go sama. Ale wiecie, że to sporo zabawy? Trzeba mieć słoninę, boczek, etc. A ja nie miałam…

Ale tak bardzo miałam ochotę na dobry smalec z chrupiącymi skwareczkami, że nie było opcji, żebym czegoś nie zrobiła. A że Internet wie wszystko (albo prawie wszystko), wiedział także jak zrobić smalec bez smalcu. 🙂

I tak oto, powstał smalec z chrupiącymi skwareczkami na niby, bo zrobiony z fasoli i kaszy gryczanej. 🙂

Składniki:

  • biała, ugotowana fasola – ok. 2 szklanki (po ugotowaniu)
  • 1 cebula
  • 1 jabłko
  • ugotowana kasza gryczana – ok 5 łyżek
  • sól, pieprz, cukier, majeranek, papryka słodka
  • olej – 2-3 łyżki.

Przygotowanie:

  1. Ugotowaną, przestudzoną fasolę blenduję z dodatkiem wody – musi powstać pasta fasolowa.
  2. Ugotowaną kaszę gryczaną wrzucam na patelnię z olejem, doprawiam solą, pieprzem i słodką papryką. Smażę na chrupiąco.
  3. Cebulę kroję i szklę (na patelni lub w Thermomixie).
  4. Do cebuli dorzucam starte jabłko. Mieszam i doprawiam całość solą, pieprzem i majerankiem (ok. 1 łyżeczką). Gotuję, żeby wszystko zmieniło się w miękką papkę.
  5. Kiedy papka ostygnie, dodaję chrupiącą kaszę. I gotowe!

smalec z chrupiącymi skwareczkami

Smakuje pysznie na świeżym, domowym chlebku. Sam lub z dodatkiem, na przykład ogórka kiszonego lub małosolnego (na przykład na sucho).

smalec z chrupiącymi skwareczkami