poduchy knot pillow, czyli prezentownik part 1

poduchy knot pillow

To co, zaczynamy? Zaczynamy!

Panie i Panowie, prezentownik ma zaszczyt przedstawić pierwszą propozycję prezentową! A w tej roli wystąpią rewelacyjne i absolutnie cudowne poduchy knot pillow by Milutkowo!

poduchy knot pillow

Kiedy zobaczyłam je na Facebooku, zupełnie niechcący, zakochałam się bez opamiętania! Oczami wyobraźni już widziałam je na kanapie w salonie. Ale, że są dość nietypowe, zamawiając je miałam tyciuśieńkie obawy. Czy reszcie rodziny też się spodobają? Czy na żywo będą się prezentowały równie cudownie?

Okazało się, że obawy były całkowicie BEZPODSTAWNE! Po otwarciu pudełka, moim oczom ukazały się najfajniejsze poduchy jakie widziałam. Poważnie, poduchy knot pillow wymiatają! 😀

poduchy knot pillow poduchy knot pillow

Prócz rewelacyjnego pomysłu zrealizowanego przez Milutkowo, wykonanie jest bardzo staranne, zatem i do jakości nie można się w żaden sposób przyczepić.

Położyłam je na kanapie (wiem wiem, przydałaby się trzecia :D) ) i okazało się, że do naszego wnętrza nadają się idealnie. Przyszedł więc czas na większe wyzwanie: czy poduchy knot pillow wygrają starcie z moimi chłopakami?

poduchy knot pillowpoduchy knot pillow

Mini, Midi i Maxi przystąpili więc do testów. Szczerze mówiąc, sądziłam że będą się do nich przytulać, ewentualnie – rzucać w siebie nawzajem. Ale to co zrobili, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Bo oto okazuje się, że poduchy knot pillow, bynajmniej, nie służą do tego, żeby sobie leżały. O, nie! Zresztą, zobaczcie sami co jeszcze potrafią.

poduchy knot pillow

  1. „Mamo! Co to za mózgi?” – to pierwsze pytanie jakie zadał Maxi na widok poduch knot pillow. 🙂 No bo w sumie, trochę mózgowo wyglądają. Więc, dlaczego by nie założyć ich na głowę…poduchy knot pillow poduchy knot pillow
  2. Skoro dały się założyć na głowę, zróbmy z nich plecaki i udawajmy ślimako-żółwie! poduchy knot pillow poduchy knot pillow
  3. A gdyby się tak trochę „dopakować”, ta klata jakaś taka chuderlawa… poduchy knot pillow
  4. Bałwanem jestem…poduchy knot pillow
  5. Poduchy knot pillow to dla każdego coś dobrego, więc i Mini znalazł dla nich zastosowanie – zrobił sobie siedzisko-kołyskę. 🙂 poduchy knot pillow

I wiecie co? Myślę, że to jeszcze nie koniec i poduchy będą występowały w  coraz to nowszych rolach. 🙂

Przekonałam Was już, że to fajny prezent? Nasza rodzinna komisja prezentownikowa uznała, że poduchy knot pillow nadają się świetnie na prezent dla mamy, cioci, a nawet bardziej zwariowanej babci. Faceci lubiący stylowe i niestandardowe gadżety też nimi nie wzgardzą. No i z pewnością pokochają je dzieci, praktycznie w każdym wieku. 🙂 

Także, zapraszamy do Milutkowa po wasze poduchy!

A jeśli poduszki to nie to, co tygrysy lubią najbardziej? Milutkowo robi także wspaniałe łapacze snów (także idealne na prezent)!prezentownik

prezentownik 2016, czyli prezentowe inspiracje

prezentownik

Prezentownik to będzie taka nowa, krótka seria wpisów, które być może, ułatwią Wam ogarnięcie tematu świątecznych zakupów prezentowych. Być może, bo pewnie nie uda mi się trafić w gusta wszystkich, ale i tak pokażę Wam rzeczy, które urzekły mnie i moich chłopaków.

prezentowe

Początkowo, prezentownik miał się składać z jednego wpisu prezentującego kilka propozycji, ewentualnie z podziałem na to, dla kogo dany prezent się nadaje. Ale…

Po pierwsze, trochę się tego nazbierało i wpis wyszedłby długaśny, a po drugie, niektóre przedmioty wymagają dokładniejszego opisu i pełnej sesji zdjęciowej, żebyście mogli zobaczyć jak są wspaniałe. 🙂 Tylko żeby nie było, te rzeczy, które opiszę mniej dokładnie, albo w połączeniu z innymi, nie są mniej fajne. 🙂

No i jeszcze jedna sprawa – prezentownik nie będzie miał wielu rzeczy dla dzieci, ponieważ te zazwyczaj doskonale wiedzą co chcą dostać (stety / niestety). Zwłaszcza, gdy są bombardowane tysiącem kolorowych, przykuwających uwagę reklam. Choć czasem kręcimy na to nosem, jest z pewnością pewne ułatwienie.

O wiele gorzej jest nie mieć pojęcia co komuś sprezentować. A tak często bywa z dorosłymi. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy wszyscy mają wszystko (no prawie, ale wiecie o co mi chodzi 🙂 ).

Będzie coś dla mam i tatusiów, babć i dziadków, cioć i wujków. No i dla maluszków.

Ale żeby nie pominąć całkiem dzieci, Midi i Maxi pomogą mi pokazać Wam co możecie przygotować razem z dziećmi, a co świetnie się będzie nadawało na drobne upominki.

Zostańcie z nami, bo pierwszy odcinek prezentownika już wkrótce!

Handmade for Hope – pomagamy świątecznie!

Pamiętacie poprzednią edycję Handmade for Hope? To było jeszcze przed Wielkanocą. Dla tych, którzy nie pamiętają, krótkie przypomnienie: Handmade for Hope to cykliczna akcja organizowana przez Fundację SMA, w której można wziąć udział przekazują ręcznie wykonane przedmioty. Dochód z ich sprzedaży zostanie przekazany, m.in., na badania nad lekiem na SMA.

Jeśli zaciekawiło Was to wydarzenie, zapraszam na jego facebookową stronę. Możecie licytować wystawione tam przedmioty, ale także dodać coś swojego i przyczynić się do zebrania jeszcze większej kwoty.

W edycji wielkanocnej wystawiłam filcowe breloki. Tym razem, postanowiłam wykonać kilka zakładek do książek. Ale nie takich typowych. Zobaczcie, co wyszło z tych moich planów. 🙂

Wszystko zaczęło się od sympatycznego Pana Jeża. 🙂

handmade for hope handmade for hopehandmade for hope

Potem, doszłam do wniosku, że jeśli już zakładki mają być nietypowe, to trzeba je zrobić nietypowo. 🙂 Cóż… Standardowo, zakładkę wkłada się do książki tak, żeby wystawała od góry. Co jest przeciwieństwem góry? No, oczywiście dół. To co? Zakładka wystająca od dołu? Czemu nie!

Tylko, co mogłoby tak zwisać, żeby wyglądało fajnie i pasowało? Hmmm… Wiem! Sama przecież pisałam:

Nietoperze, tak jak sowy

W dzień niezdatne do rozmowy

Wiszą za to głową w dół

I uparte są jak wół […]

Dobra, to robimy nietoperzową zakładkę! Oto, co mi wyszło. 🙂 handmade for hope

A potem puściły mi już wodze fantazji i powstało trochę różności, między innymi, dla miłośników sushi. 🙂

handmade for hope handmade for hope handmade for hope handmade for hope handmade for hope handmade for hope handmade for hope handmade for hope

Wszystkie zakładki wykonane są z grubej tektury (często, z więcej niż 1 warstwy) i z dużych (77 mm) spinaczy.

Chyba wyszły całkiem nie najgorzej? 🙂

To co? Wpadniecie na facebooka i dołączycie do akcji? Pomożecie nawet udostępniając wydarzenie!

handmade for hope

Przypominam także, że cały czas walczymy o to, by pierwszy lek na SMA był dostępny w Polsce – po szczegóły zapraszam tutaj!handmade for hope

TAK dla leku na SMA w Polsce

handmade for hope

TAK dla leku na SMA!

Niniejszym ogłaszam, że przyłączamy się do akcji zorganizowanej przez Rodziców dzieci chorych na SMA (czyli rdzeniowy zanik mięśni).

O SMA pisałam Wam już w lutym, przy okazji wydarzenia Handmade for Hope, w którym nasz blog brał udział. A o co chodzi w obecnej akcji?

SMA to bardzo wyniszczająca choroba genetyczna, która powoduje dużą niepełnosprawność, a często, niestety, prowadzą do śmierci. Dotyczy to zwłaszcza chorujących dzieci poniżej drugiego roku życia.

Gdy Maxi miał jakieś 3-3,5 roku, poznał fantastycznego chłopca. Sebek, bo to o nim mowa, bardzo szybko stał się jego najlepszym przyjacielem. Zwłaszcza, że widywali się codziennie w przedszkolu.

Sebastian to jedno z najbardziej pogodnych dzieci jakie znam. Zresztą, cała jego rodzina jest taka. I porządnie zakręcona. Oczywiście, w pozytywnym znaczeniu. 🙂 Tym większe było nasze zdziwienie gdy dowiedzieliśmy się o tym na co Sebastian choruje. Niejeden by się załamał, ale nie oni. Sebek ma cudownych rodziców, którzy gotowi są mu nieba przychylić. I w sumie to właśnie robią, jak tylko się da. Mama, Kamila jest współzałożycielką Fundacji SMA. A o codziennych zmaganiach z chorobą i o tym, jak mimo wszystko można żyć pełnią życia możecie poczytać na blogu Sebastiankowo. tak dla leku na SMAtak dla leku na SMA

Sami więc rozumiecie, że nie mieliśmy nawet cienia wątpliwości, czy przyłączyć się do akcji  TAK dla leku na SMA w Polsce. Okazało się bowiem, że pojawił się lek – NUSINERSEN, który może pomóc Sebastianowi i innym chorym dzieciom. Dlatego tak ważne jest, by terapia tym lekiem była dostępna w naszym kraju w ramach procedury wczesnego dostępu. No i rzecz jasna, by lek był refundowany.

tak dla leku na SMA tak dla leku na SMA

 

 

 

 

 

 

Wy też możecie pomóc. Na przykład, pisząc i wysyłając listy do Pani Premier. O tym co w nich napisać, możecie poczytać na stronie akcji, albo w specjalnie utworzonym wydarzeniu na Facebooku. No i oczywiście, mówcie o tym głośno, wszystkim i wszędzie, udostępniamy i działamy!

tak dla leku na SMAtak dla leku na SMAtak dla leku na SMA tak dla leku na SMAtak dla leku na SMA tak dla leku na SMA

#nusinersen#TakDlaTerapiiNaSmaWPolsce

 

halloweenowe przyjęcie – part 1

Halloweenowe przyjęcie to coś co my, tygrysy, baaaardzo lubimy. W ogóle, lubimy Halloween. A jak szaleć, to szaleć na całego. Dlatego, w najbliższych dniach przyspieszamy, żeby pokazać Wam jak najwięcej fajnych halloweenowych zabaw, przepisów i innych inspiracji. 🙂

Taaak, Halloween. Choć to „święto” nie jest typowo nasze i wiele osób oburza się na to, że Polacy w ogóle mają czelność je obchodzić, ja nie widzę w tym nic złego. Śmieszą mnie zwłaszcza ci, którzy twierdzą, że te „pogańskie zwyczaje” kłócą się z uroczystością Wszystkich Świętych,a nawet nie raczą sprawdzić, że Halloween obchodzi się 31 października, a Wszystkich Świętych 1 listopada. Czy naprawdę jest coś złego w tym, bo dobrze się bawić jednego dnia, a kolejnego choćby „oddać się zadumie” nad grobami i „z szacunkiem uczcić pamięć o tych, którzy odeszli”? Moim zdaniem, nie.

A jeżeli ktoś faktycznie ma taki wielki problem z tym, że to nie jest nasza tradycja, niech potraktuje Halloween jak sposób nauki o innych kulturach. Święto to obchodzi się przecież hucznie między innymi w Stanach Zjednoczonych. Chyba, że to skrajne przypadki uważające, że wszystko co amerykańskie to zło. Z tym już dyskutować nie potrafię.

Chociaż jest pewna furtka. 🙂 Tak naprawdę, geneza Halloween nie jest do końca jasna. Może początki Halloween wywodzą się z celtyckiego święta na powitanie zimy, albo z rzymskiego święta na cześć Pomony, czyli bóstwa owoców i nasion?

Mniejsza o to. Ważne, że u nas w domu nikt nie widzi nic złego w obchodzeniu Halloween. Co więcej, robimy to z wielką przyjemnością i z chęcią pokażemy Wam garść inspiracji na halloweenowe przyjęcie. 🙂

A co mamy w planach? Oj, trochę tego będzie! 🙂

  • parówkowe pająki i mumie,
  • potworne parówkowe paluchy,
  • serowe kości,
  • słodkie paluszki wiedźmy,
  • halloweenowe dekoracje,
  • drobne upominki dla halloweenowych przebierańców,
  • upiorny (a może nie? 🙂 ) marchewkowy tort, …

Ufff, lista jest pokaźna. A kto wie, może znajdzie się na niej jeszcze coś?

W końcu do 31 października zostało nam jeszcze trochę czasu. 🙂

Pierwsze przepisy pojawią się już, już za chwileczkę. Jak dobrze pójdzie, to jeszcze dzisiaj! A zatem, do przeczytania! 🙂

halloweenowe przyjęcie