the winter is coming, czyli robimy sztuczny śnieg

robimy sztuczny śnieg

Dziś (22.09) początek astronomicznej jesieni, a już jutro zaczyna się jesień kalendarzowa. I chociaż początek września był bardzo ciepły, a momentami nawet upalny, to już wczoraj powiało chłodem (i grozą).To mi uświadomiło, że już niedługo przyjdzie… zima. A żeby nie dać się zaskoczyć, zrobiliśmy sztuczny śnieg!

Wiem, że najpierw miało być o wakacjach, o minionym lecie i w ogóle, ale jakoś tak wyszło. Bo zimniej się zrobiło i jakoś tak zestresowałam się nadchodzącą zimową porą. Bo ja zmarzlak jestem i zima niekoniecznie jest moją ulubioną porą roku. Ale dzieciaki to już inna para kaloszy. Midi i Maxi zimę uwielbiają. A zwłaszcza śnieg, którego w ostatnich latach wcale tak dużo nie było. A jak czegoś nie ma, to nie trzeba bezczynnie czekać aż się samo pojawi, prawda? 😀 Zróbmy sztuczny śnieg!

Sztuczny śnieg tak naprawdę oczywiście śniegiem nie jest. Ale przypomina biały puch z konsystencji i koloru. I choć nie jest zimny, gdy puści się wodze fantazji, można sobie wyobrazić, że to prawdziwy śnieg. 🙂

Ale najpierw kilka słów o tym, skąd właściwie taki szalony pomysł. Otóż, kupiliśmy ostatnio pieluszki dla Miniego. I te pieluszki, co spotkało nas pierwszy raz w życiu, okazały się „lewe”. Odklejały się wszystkie rzepy. Co do jednego! Nie muszę dodawać, że pielucha spadała z pupy nawet kiedy była pusta (i aż strach pomyśleć co byłoby, gdyby Mini postanowił ją wypełnić…). Napisałam do producenta, który stanął na wysokości zadania i w ciągu kilku dni odzyskaliśmy pieniądze za wadliwy produkt. Ale same pieluchy nam zostały. Co więc z nimi zrobić?

Jak zwykle – Internet skarbnicą wiedzy, bo to właśnie tu znalazłam inspirację. I tak powstał sztuczny śnieg. Zobaczcie co i jak.

Potrzebne:

  • pieluszki jednorazowe (im więcej sztuk, tym więcej śniegu)
  • nożyczki (choć da się też rwać rękami/zębami 🙂 )
  • miska lub inny pojemnik do mieszania
  • woda.

robimy sztuczny śnieg

  1. Pieluszkę rozcinamy i do miski wysypujemy malutkie, białe granulki. UWAGA: w lepszych pieluchach mogą one być „ukryte” w specjalnych kieszonkach, ale są. 🙂robimy sztuczny śnieg
  2. Do miski wlewamy wodą. Najlepiej partiami. I mieszamy ręką.robimy sztuczny śnieg
  3. Woda zostaje wchłonięta przez granulki, które momentalnie zwiększają swoją objętość. robimy sztuczny śnieg

My gotowy sztuczny śnieg wyrzuciliśmy na stół, gdzie odbyło się lepienie. robimy sztuczny śnieg robimy sztuczny śniegByły próby zrobienia kul śniegowych… robimy sztuczny śnieg robimy sztuczny śnieg

A na końcu powstał on…. Bałwan! 🙂robimy sztuczny śnieg

Dodam tylko, że to miała być zabawa dla dzieci, ale ja też miałam niezły ubaw. Takie „taplanie się” w tej brei jest super! I może to być świetny element terapii integracji sensorycznej. Polecamy!

rybka chybotka, czyli zabijamy nudę

rybka chybotka

Kto to ta rybka chybotka? Zaraz wyjaśnię.

Wakacje wakacjami, ale nie może być tak, że nas nie ma i nie ma. Na blogu cisza, którą mogę próbować tłumaczyć jedynie pojawiającymi się znienacka wyjazdami poza Warszawę. Ale chwilowo jesteśmy i działamy. A ponieważ pogoda akurat nie jest wybitnie wakacyjna, postanowiliśmy z chłopakami zabić nudę tworząc. Dziś przedstawiamy Wam nowy projekt, podpatrzony na stronie KROKOTAK, rybka chybotka.rybka chybotka

 

Przyznam szczerze, że rybka chybotka urzekła mnie swoją prostotą i wyjątkowym urokiem osobistym. 🙂 Do jej wykonania potrzeba tak niewiele, że nie mogłam nie pokazać jej chłopakom. Midi i Maxi byli zachwyceni i oczywiście, musieliśmy sami przekonać się, czy rybka chybotka faktycznie jest taka prosta do zrobienia. I jest! 🙂

Materiały:

  • kolorowe kartki
  • nożyczki
  • klej
  • ołówek / długopis /mazak, etc.

rybka chybotka

Wykonanie:

  1. Z prostokątnej kartki robimy kwadrat:rybka chybotkarybka chybotkarybka chybotka
  2. Składamy oba boki do środkowej linii – powstaje coś na kształt latawcarybka chybotka
  3. Po rozłożeniu zagięć otrzymujemy coś takiegorybka chybotka
  4. Ponownie składamy na pół, wzdłuż linii środkowej i nacinamy jak na zdjęciu poniżejrybka chybotkarybka chybotka
  5. Powstaje nam coś takiegorybka chybotka
  6. Jeden z boczków smarujemy klejem i sklejamy, o tak:rybka chybotkarybka chybotka
  7. Teraz zaokrąglamy pyszczekrybka chybotka rybka chybotka
  8. Z innych kawałków papieru robimy płetwy (boczne i ogonową) oraz oczyrybka chybotkarybka chybotka
  9. Z paska papieru, który został nam z 1 kroku wycinamy „szczękę dolną” 🙂rybka chybotkarybka chybotka

rybka chybotka gotowa!

Proste, prawda? Ale żeby nie było, że łatwo się pisze, a trudniej robi – Midi i Maxi zabrali się do pracy i po kilku chwilach moja rybka chybotka miała już niezłe towarzystwo. 🙂rybka chybotka rybka chybotkarybka chybotkarybka chybotkarybka chybotkarybka chybotka rybka chybotka rybka chybotkarybka chybotkarybka chybotka

No a Mini? Spokojnie, nie zapomniałam o nim. 🙂 Mini rybki testował po swojemu, czyli organoleptycznie. 🙂 rybka chybotka rybka chybotka rybka chybotka

Więc żeby młody ich nie zeżarł do końca, powiesiliśmy nasze chybotki na ścianie. 🙂rybka chybotka rybka chybotka rybka chybotka

cykl życia ćmy, czyli nietypowy projekt wiosenny

Ach, wiosna! Nareszcie! Słońce coraz częściej i coraz dłużej zagląda nam w okna, na zewnątrz wszystko budzi się do życia. Cudownie! Ta pora roku kojarzy się z właśnie z początkiem życia. A to, plus fakt, że Maxi poznał w szkole literę „ć” i czytanka była o ćmach, stanowi świetny pretekst do szybkiego projektu o cyklu życia. 🙂

Niektórzy z Was pewnie powiedzą, że ćmy są mało ciekawym obiektem, a niektórzy, że są wręcz obrzydliwe. Ale przecież ćmy to po prostu motyle, tyle, że nocne. A motyle lubi chyba każdy. 🙂 Poza tym, to bardzo ciekawe owady.

Wiedzieliście, na przykład, że w Brazylii „mieszka” pewna ćma, której rozpiętość skrzydeł może wynosić aż 31 cm!?! Ale żeby znaleźć naprawdę wielkiego owada nie trzeba szukać tak daleko. Nawet w Polsce mamy ogromną ćmę, w dodatku o bardzo zacnej nazwie. To zmierzchnica trupia główka (ładnie, prawda? 🙂 ). Gdy rozłoży skrzydła, mają one od 9 do 13 cm! A ta urocza nazwa pochodzi od charakterystycznego wzoru na głowie tego cudaka. 🙂

zmierzchnica trupia glowka

Po odrobieniu lekcji i rozmowie o ćmach, ich wyglądzie, czy zwyczajach, postanowiliśmy wykonać model – cykl życia ćmy. Maxi, dobrze zorientowany w temacie, wyjaśnił bratu, że najpierw są jajeczka, potem gąsienica, która po pewnym czasie zamienia się w poczwarkę owiniętą w kokon, a dopiero z niego wychodzi ćma. Prosto, łatwo i obrazowo. 🙂

A zatem, do dzieła!

Materiały jakich użyliśmy to:

  • drewniane patyczki (jak od lodów)
  • kolorowe pomponiki
  • klej magiczny
  • ruchome oczy
  • drewniane klamerki
  • kawałek kreatywnego drucika – wyciorka
  • kolorowy papier (trochę grubszy)
  • kredki, pisaki
  • ziarenka pieprzu
  • folia aluminiowa
  • kawałek ręcznika papierowego lub serwetki
  • wełna czesankowa (do filcowania)
  • nożyczki.

materiały

Żeby wszystko było jak należy, cykl życia ćmy zaczęliśmy od początku, a zatem, najpierw zrobiliśmy liście z jajeczkami. Listki wycięliśmy po prostu z papieru i po pokolorowaniu, przykleiliśmy ziarenka pieprzu, imitujące jajeczka.

Potem przyszedł czas na gąsienice. Te wykonaliśmy z pomponików przyklejonych do drewnianych patyczków. Dodaliśmy ruchome oczy i gotowe.

gąsiennica

Kojne były poczwarki otulone kokonami. Do ich zrobienia wykorzystaliśmy folię aluminiową, z której uformowaliśmy kształt poczwarek i okręciliśmy kawałkiem ręcznika papierowego. Potem całość owinęliśmy wełną czesankową, a tak powstałe kokony przykleiliśmy do wyciętych z zielonego papieru liści.

Najlepsze zostawiliśmy sobie na koniec – ćmy. Nasze mają odwłoki z klamerek, skrzydełka z papieru, a czułki z drucików. Wszystko posklejane magicznym klejem i odpowiednio udekorowane.

ćmaA oto rezultaty:

cykl życia ćmy

cykl życia ćmy

Fajne, prawda? Do tego proste i czegoś nas nauczyło. 🙂

Maxi wycinaMidi układa

klamerkowa syrenka, którą zrobisz w rękach

syrena i syren

Dziś pierwszy dzień kalendarzowej wiosny. A u mnie, wyjątkowo, nie o wiośnie i nie o nadchodzących świętach, ale o syrenkach. A konkretnie, o Syrence Warszawskiej. No i trochę o innych syrenkach.  🙂

Maxi w szkole ma projekt związany z, powiedzmy,  lokalnym patriotyzmem. 🙂 Poznaje Warszawę, uczy się o jej historii, najciekawszych miejscach, etc. Wiadomo zatem, że nie mogłoby tu zabraknąć Warszawskiej Syrenki, którą zresztą Maxi uwielbia i której pomnik na Starówce musimy odwiedzać regularnie.

Postanowiliśmy więc zrobić malutki projekt syreni. 🙂 Próbowaliśmy masy papierowej, ale było z tym dużo roboty i zajmowało to strasznie dużo czasu. No i po zrobieniu 1 sztuki, matka nie miała już siły na kolejne, a chłopaki to i owszem. 🙂

Całe szczęście, że mieliśmy w domu kilka drewnianych klamerek. Dzięki nim, udało nam się wyczarować syrenki, które nie tylko robi się szybko, ale też są na tyle małe, że nie zalegają w domu, a do tego można je wykorzystać zarówno do zabawy, jak i do dekoracji. Zobaczcie!

Potrzebne materiały:

  • drewniane klamerki
  • klej magiczny (lub inny, dobry klej, którym da się przymocować np. papier do drewna)
  • kolorowy papier (najlepiej trochę grubszy)
  • cienkopis, mazak, etc do wykończenia szczegółów
  • ewentualnie, kolorowe tasiemki, czy ozdobna taśma klejąca
  • nożyczki.

Zaczęliśmy od wycięcia z kolorowych kartonów poszczególnych elementów – włosów, twarzy, rąk, płetwy ogonowej, tarczy i miecza.

elementy do zrobienia syrenki

Ważne jest, by część klamerki, która się otwiera i zamyka była na dole.

klemrka góra dół

Potem kolejno przykleiliśmy :

  • twarz do włosów
  • ręce do klamerki
  • włosy z twarzą do klamerki
  • płetwę do klamerki
  • oręż do rąk.

Na zdjęciu poniżej pokazuję, w których miejscach najlepiej nanieść klej podczas przymocowywania płetwy, rąk i twarzy do klamerki.

klejenie syrenki

Tym razem, ogon ozdobiliśmy taśmą klejącą, ale potem próbowaliśmy też innych opcji, np. malowania łuseczek cienkopisem.

syrenka po przyklejeniu elementów

Na koniec została już tylko kosmetyka – oczy, buzia, szczegóły, które narysowałam czarnym cienkopisem. 🙂

gotowa syrenka

Midi nie przepada za „dziewczyńskimi” rzeczami i dlatego, do naszej Syrenki dołączył także Syren. 🙂 A potem jeszcze cała zgraja innych syren i syrenów.

stado syren

Takie klamerkowe syrenki świetnie nadają się do dekoracji, ponieważ da się je przypinać do różnych powierzchni.

syrenki na koszyczku

A tu autorskie syreny – Maxi wykonał tą rudą, Midi stworzył syrena ciemnoskórego, bo, jak tłumaczył, pod wodą też są rożne kolory skóry. 🙂

syrena i syren

 

Jeśli spodobają się Wam nasze syrenki, możecie pobrać plik PDF, w którym przygotowałam dla Was gotowe szablony. Poszczególne elementy wystarczy wyciąć i przykleić do Waszej klamerki.

pdf
syrenka – szablon

Znajdziecie tu 2 warianty twarzy i włosów, bo, metodą prób i błędów, doszliśmy do tego, że takie nieregularne kształty wyglądają potem naturalniej. 🙂

No i oczywiście, szablony są tylko do pomocy – to, co ostatecznie stworzycie zależy WYŁĄCZNIE od Waszej wyobraźni! 🙂

wariacja na temat jajka, czyli Midi i konkurs w przedszkolu

Ach, ten okres przedświąteczny! Nie dość, że trzeba zacząć myśleć nad menu i ozdobami wielkanocnymi (bo dzieciaki mi tego z pewnością nie darują – i dobrze), to jeszcze na każdym kroku jakiś konkurs. Nie żebym narzekała! Wręcz przeciwnie, jak już wiecie, uwielbiam takie akcje. 🙂 Tym razem to Midi ma konkurs w przedszkolu, a tematem jest jajko. 🙂 Ozdoba wielkanocna w formie dowolnej. A jak w dowolnej, to troszkę powariowaliśmy. 🙂

Do wykonania naszej jajo-wariacji potrzebowaliśmy:

  • nadmuchanego balonika
  • gazet
  • kolorowych papierów, ścinków, skrawków
  • piórek, błyskotek, tasiemek, etc – do dekoracji
  • kilku mazaków
  • nożyczek
  • pędzelka
  • kleju domowego (o tym za chwilę)
  • kleju w sztyfcie, szkolnego, etc
  • kartkę papieru na projekt
  • filcu, igły, nici i wypełnienia „poduszkowego”.

Zaczęliśmy od pomysłu. W jajkach zazwyczaj siedzą kurczaki, ale Midi chciał zająca. A zatem, niech będzie zając! O tym jak powstawał już było we wpisie o malowaniu igłą.

projekt zającazając jak malowany

 

 

 

 

 

 

Pomysł i projekt – Midi, wykonanie – ja. 🙂

Zając gotowy, więc czas zrobić mu jajeczny domek! Wybraliśmy ciekawą technikę polegającą na oklejaniu nadmuchanego balona kawałkami gazet.

Najpierw, przygotowałam domowy klej z mąki, wody i soli. Najprostszy przepis, który pamiętam jeszcze z dzieciństwa to:

  • 1 część mąki
  • 2 części wody – ważne jest uzyskanie konsystencji kleju
  • sól (na porcję z 2 czubatych łyżek mąki daję jej ok 3 czubate łyżeczki).

Wszystko dokładnie mieszam, a gładką „paćkę” nakładam pędzelkiem.

Porwaliśmy i pocięliśmy gazety na mniejsze kawałki, a potem, kolejno smarując je klejem, przyklejaliśmy do balonika. Takich warstw zrobiliśmy dość sporo, bo około 10.

kleimy klejem domowymklejem domowym

Bardzo pomocny był duży słoik, na którym nasze jajo sobie schło.

To schnięcie to chyba jeden z najtrudniejszych elementów całego procesu. A to dlatego, że wymaga czasu. – Mamo, czy już wyschło? No nie. A po kolejnych 15 minutach – To może ja sprawdzę, czy już jest suche? I tak w koło. Zatem, dobra rada matki wariatki – ten etap warto jest robić późnym popołudniem, a nawet wieczorem – model będzie miał czas żeby porządnie wyschnąć przez noc, bez akompaniamentów tysiąca pytań czy to już. 🙂

Kiedy jajo już faktycznie wyschło i zrobiło się twarde, odcięłam nożyczkami końcówkę balonika. To, co z niego zostało, wyciągnęliśmy po zrobieniu (także nożyczkami) otworu „wejściowego” dla zająca.

Teraz przyszedł czas na ozdabianie. Tym razem, porwaliśmy na kawałki różne kolorowe papiery, kawałki kolorowych gazet, kilka papilotek do muffinek i innych różności. Ważne, żeby było dużo i kolorowo.

I znowu – smarowanie klejem i naklejanie. Z tym, że tym razem używaliśmy już zwykłego kleju szkolnego (Midi w sztyfcie, ja magicznego kleju w tubce). I tak pokryliśmy całą powierzchnię jaja (nie licząc oczywiście wyciętego otworu).

naklejanieklejeniedoklejanie

Jeszcze tylko kilka ozdóbek – „diamencików”, piórek, wzroków mazakami, tasiemka do zawieszenia i gotowe!

Acha, Midi wymyślił też motylka z papilotki, którego „podrasowałam” doklejając mu oczy i zamontowałam na jaju. 🙂

jajo z zającemjajo motylekjajo szczegoły

Męcząca ta praca.

ziewak

zmęczyłem się

Ale efekt nam się podoba. W końcu jak wariacje, to wariacje!

jajo gotowe