migdałowe ciasto bez mąki, czyli nasze „migdałowe love”

migdałowe love

Dawno nic się tu nie działo. Wiem, wiem. To całkowicie moja wina, bo ciągle angażuję się w nowe projekty, nie biorąc pod uwagę pewnego drobiazgu – otóż, doba się nie rozciąga! Projekty, prawie w 100%, dotyczą pisania i niebawem napiszę o nich więcej. A teraz, przejdźmy do wpisu właściwego, bo dziś ma być słodko. I migdałowo. Pieczemy „migdałowe love”, czyli prościusieńkie ciasto migdałowe bez mąki.

migdałowe love

Midi i Maxi jakoś nie odziedziczyli po mnie miłości do kokosa, ale szczęśliwie, tak jak ja uwielbiają migdały. Dlatego, gdy wszystkich nas naszła ochota na coś słodkiego, zgodnie postanowiliśmy, że będzie to ciasto migdałowe. A konkretnie, migdałowe ciasto bez mąki, które pieszczotliwie nazwaliśmy „migdałowe love”. 🙂

Zainspirował mnie przepis na Torta de Santiago z Kwestii Smaku, ale wprowadziłam drobne modyfikacje, bo wiem co lubią moi chłopcy. Zobaczcie jak prosty jest ten przepis.

Składniki:

  • 3 jajka
  • 200 g migdałów (użyłam pół na pół – płatków i migdałów w skórce)
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 0,5 łyżeczki cynamonu
  • 120 g cukru trzcinowego, czy jak mówi Midi, cukru „szczecinowego” :).

Wykonanie:

Jak zwykle, do zrobienia ciasta użyliśmy Thermomixa, ale w oryginalnym przepisie możecie zobaczyć, jak wykonać ciasto migdałowe bez mąki bez użycia tej machiny bojowej. 🙂

  1. Na początek, mielimy migdały. W Thermomixie wystarczy ok 10 s i obr. 6.
  2. Do tak powstałej „mąki” migdałowej dodajemy jajka, cynamon, cukier trzcinowy i ekstrakt waniliowy. Mieszamy (obr. 4-4,5 przez około 2 minuty). migdałowe love migdałowe love
  3. W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 180 stopni (termoobieg).
  4. Ponieważ to ciasto migdałowe bez mąki to prawdziwe „migdałowe love”, po natłuszczeniu formy (może być jak do tarty, bo ciasto nie rośnie za dużo), wysypujemy ją… startymi migdałami. 🙂migdałowe love
  5. Ciasto wylewamy do formy i pieczemy przez ok. 35 min. migdałowe lovemigdałowe love migdałowe love

Po upieczeniu, ciasto migdałowe bez mąki można dodatkowo oprószyć cukrem pudrem, albo ozdobić płatkami migdałowymi. A można je po prostu, zjeść równie szybko, jak się je przygotowuje. 🙂

Gwarantujemy, że ciasto wychodzi pyszne, lekko wilgotne w środku i bardzo migdałowe. Pycha! A do tego, jest dziecinnie proste (podobnie, jak na przykład, nasze czary mary z pieczary).

Smacznego!

sernik dyniowy, czyli dyniowe szaleństwo part 1

dyniowe szaleństwo

Jesień to specyficzna pora roku. Niby nieciekawa, bo robi się coraz zimniej, często jest deszczowa, wietrzna i ponura. Ale to także czas na spacery w pięknej scenerii (o ile pozwala pogoda). Śliczne, kolorowe drzewa, spadające liście, kasztany i tak dalej. Poza tym, jesień to czas na dynie, które, choć sama nie wiem jak to możliwe, odkryłam dopiero niedawno. A skoro o dyniach mowa, zobaczcie jaki pyszny sernik dyniowy ostatnio upiekłam!

Pierwszy raz o serniku dyniowym usłyszałam dopiero w tym roku. Ciasto marchewkowe to jeden z moich popisowych deserów. Ciasto z dodatkiem szpinaku też się u nas robi. Ale dynia i ciasto? Dynia i sernik? Ale, że jak to tak???

Ano tak. Pysznie i tyle. Kropka.

sernik dyniowy

A tu przepis, na wypadek, gdybyście sami chcieli spróbować jak smakuje sernik dyniowy.  Standardowo, przepis z wykorzystaniem Thermomixa, ale da się i bez niego.

Składniki:

  • 1 kg dyni (tyle powinno być obranej!)
  • 200 g herbatników (np. holenderskich)
  • 20 g orzechów włoskich
  • 80 g miękkiego masła
  • 750 g gładkiego, mielonego sera białego
  • 50 g mąki ziemniaczanej
  • 6 jajek
  • pół łyżeczki ekstraktu z wanilii
  • 1 łyżeczka przyprawy do piernika
  • pół łyżeczki mielonego imbiru
  • 200 g cukru pudru

Wykonanie:

  1. Dynię obieramy i kroimy na kawałki.

Thermomix:

1.1. Dynię kroimy w kostkę i układamy w przystawce Varoma, a do misy wlewamy 400 ml wody. Ustawiamy 30 min / Varoma / obr.1.

2.1.. Wylewamy wodę, a miękką dynię wrzucamy do Thermomixa i ustawiamy 20 s / obr.9.

Z tej ilości powinno wyjść ok 500 g puree dyniowego.

Dla nieużywających Thermomixa: dynię można upiec w piekarniku, bądź „zwyczajnie” ugotować na parze.

  1. Przygotowujemy spód ciasta.

Thermomix:

1.1. Do misy wrzucamy połamane na mniejsze kawałki herbatniki, miękkie masło i orzechy włoskie. Ustawiamy 1 min / obr.5.

2.1. Masę przekładamy do formy i wylepiamy spód. Formę można z zewnątrz obłożyć folią aluminiową (ja robiłam w silikonowej i darowałam sobie ten krok). Forma leci do lodówki.

Dla nieużywających Thermomixa: wszystkie składniki można zapewne połączyć w dowolnym robocie kuchennym, czy malakserze. Reszta bez zmian. 🙂

  1. Następnie łączymy wszystkie pozostałe składniki: mąkę, puree dyniowe (te nasze 500 g), cukier, przyprawy, jajka i ser. Chodzi o to, by uzyskać z tego gładką masę. W Thermomixie wystarcza ustawienie na 5 min / obr.5.
  2. Gotową masę wylewamy na przygotowany wcześniej i lekko schłodzony spód.
  3. Piekarnik rozgrzewamy do 160 stopni (piekłam z termoobiegiem).
  4. Blachę z sernikiem wstawiamy do większego naczynia, innej formy lub naczynia żaroodpornego i wlewamy do niego wrzątek (do ok. 2/3 wysokości formy do ciasta).
  5. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy – u mnie wyszło ok 45 min, choć w oryginalnym przepisie czas był znacznie dłuższy, bo ponad 1h. Pewnie trzeba znać swój piekarnik i uważnie obserwować sernik. 🙂
  6. Zostawiamy sernik w piekarniku do ostygnięcia, a potem przekładamy do lodówki, np. na całą noc.
  7. Można, tak jak w moim przypadku, posypać wierzch ciasta gorzkim kakao i udekorować orzechami.

I sernik dyniowy gotowy! Smacznego!

sernik dyniowy

A to, że jesienią może być pięknie, widać choćby na zdjęciach z Łazienek Królewskich. Udało nam się skorzystać z ostatnich być może ciepłych chwil w tym roku. 🙂

sernik dyniowy i łazienki 2 Mini i sernik dyniowysernik dyniowy i my

smalec z chrupiącymi skwareczkami na niby

smalec z chrupiącymi skwareczkami

W zeszły weekend Maxi miał w szkole wielki, coroczny event. Przed szkołą szał – stoiska z watą cukrową, z lodami, słodyczami wszelakiej maści i najlepsze ze wszystkich … z chlebem ze smalcem. 🙂 A smalec był dobry, bo to był smalec z chrupiącymi skwareczkami. Pycha! No i nawet po powrocie do domu ten smalec tak za mną chodził i chodził, więc postanowiłam zrobić go sama. Ale wiecie, że to sporo zabawy? Trzeba mieć słoninę, boczek, etc. A ja nie miałam…

Ale tak bardzo miałam ochotę na dobry smalec z chrupiącymi skwareczkami, że nie było opcji, żebym czegoś nie zrobiła. A że Internet wie wszystko (albo prawie wszystko), wiedział także jak zrobić smalec bez smalcu. 🙂

I tak oto, powstał smalec z chrupiącymi skwareczkami na niby, bo zrobiony z fasoli i kaszy gryczanej. 🙂

Składniki:

  • biała, ugotowana fasola – ok. 2 szklanki (po ugotowaniu)
  • 1 cebula
  • 1 jabłko
  • ugotowana kasza gryczana – ok 5 łyżek
  • sól, pieprz, cukier, majeranek, papryka słodka
  • olej – 2-3 łyżki.

Przygotowanie:

  1. Ugotowaną, przestudzoną fasolę blenduję z dodatkiem wody – musi powstać pasta fasolowa.
  2. Ugotowaną kaszę gryczaną wrzucam na patelnię z olejem, doprawiam solą, pieprzem i słodką papryką. Smażę na chrupiąco.
  3. Cebulę kroję i szklę (na patelni lub w Thermomixie).
  4. Do cebuli dorzucam starte jabłko. Mieszam i doprawiam całość solą, pieprzem i majerankiem (ok. 1 łyżeczką). Gotuję, żeby wszystko zmieniło się w miękką papkę.
  5. Kiedy papka ostygnie, dodaję chrupiącą kaszę. I gotowe!

smalec z chrupiącymi skwareczkami

Smakuje pysznie na świeżym, domowym chlebku. Sam lub z dodatkiem, na przykład ogórka kiszonego lub małosolnego (na przykład na sucho).

smalec z chrupiącymi skwareczkami