pączkowy after, bo jest życie po tłustym czwartku

pączkowy after

Wiem, wiem. Większość z Was pewnie już zapomniała o tłustym czwartku i jego grzesznych przyjemnościach. Ale nie mogłam się z Wami nie podzielić prostym i całkiem zabawnym przepisem na coś, co nazwaliśmy „pączkowy after„. 🙂 Zobaczcie o co chodzi.

pączkowy after
Czym jest pączkowy after? To odpowiedź na problem niezjedzonych pączków. 🙂 No tak, powiecie, że takie rzeczy nie powinny się zdarzać. Ale czasem się zdarzają. 🙂 Nas, na przykład, tłusty czwartek zastał chorych (3 z 5 sztuk domowników). Choroba na apetyt nie wpływa zbyt pozytywnie. A pączków mieliśmy tego dnia sporo. Zdrowa część rodziny ich nie przejadała. 🙂 Co więc zrobić z tymi, które zostały? Wyrzucić szkoda. Ale z każdym dniem, pączuchy, czy to domowe, czy sklepowe, tracą świeżość.
Poszperałam trochę w czeluściach internetu i w ręce wpadł mi zabawny przepis.
Dokonaliśmy lekkiej modyfikacji (tak, żeby dzieciaki nie marudziły) i tak właśnie powstał nasz pączkowy after!

Składniki:
– 2-3 pączki lub inne słodkie buły
– 3-4 jabłka
– 2 serki waniliowe
– budyń śmietankowy / waniliowy (bez cukru)
– 2 jajka
– masło do natłuszczenia naczynia żaroodpornego.

Wykonanie:

1. Naczynie żaroodporne wysmarowaliśmy masłem (Midi miał niezłą frajdę, a ja sporo sprzątania 🙂 ).
2. Pokroiłam jabłka i pączki na plastry podobnej grubości, a Midi poukładał je, naprzemiennie, w naczyniu.pączkowy after
3. Zmieszaliśmy serki, jajka i budyń i powstałą masą zalaliśmy pączki i jabłka.pączkowy after
4. Piekliśmy ok 35-40 min w temperaturze 180 stopni. I taa daaammm! Pączkowy after!pączkowy after

Do takiej zapiekanki (trochę przypomina to też pudding) można użyć lekko czerstwej chałki, czy innych wypieków. Fajnie je to odświeża. A raczej daje drugie życie. 🙂
Przepis można oczywiście uszlachetnić, na przykład dodając cynamon. Ale, jak już pisałam, musiałam wszystko dostosować do moich czasem wybrednych panów. 🙂

A na koniec, tłumaczymy się z tego, że ostatnio wiało tu nudą. 🙂 W czasie ferii zimowych zaszaleliśmy i odwiedziliśmy „zimową” Teneryfę. Takie zimy to ja rozumiem! 🙂
pączkowy after

pączkowy after

kluchy, ach te kluchy! czyli waniliowe kluseczki chorobowe

kluseczki waniliowe

Pogoda za oknem niezbyt zachęcająca i taka byle jaka. W dodatku, wszędzie kręcą się paskudne wirusy. I tak się złożyło, że niestety, dotarły i do nas. Tym razem padło na naszego średniaka. Został więc dziś w domu, a że szczęśliwie nie jest obłożnie chory, apetyt mu nawet dopisuje. Gorzej, że postanowił trochę pogrymasić w kwestii tego co będzie jadł. Ale nie ma takiego problemu, z którym zwariowana matka nie da sobie rady. Padła magiczna fraza: – To ugotujmy coś razem. I podziałało! 🙂

Mój synek jest, pewnie po mamie, wielkim fanem kluch wszelakich. Jako, że mamy w domu jeszcze malucha, który co chwilę żąda cyca, nie mogłam sobie pozwolić na jakieś wykwintne danie, wymagające czasu i skupienia. Dlatego dzielę się z Wami mega prostym i super szybkim pomysłem na waniliowe kluseczki chorobowe (bo u nas najczęściej poprawiają humor dzieciakom, gdy te chorują).

Do ich przygotowania potrzebne będą:

  • ulubiony serek waniliowy
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 1 jajko
  • coś do mieszania (łyżka, widelec, miseczka)
  • garnek z wodą.

składniki

A teraz, zobaczcie jakie to proste, krok po kroku:

  1. Do serka dodajemy całe jajko i 2 łyżki mąki. Dokładnie mieszamy.
  2. Gotujemy wodę w garnku.
  3. Wymieszaną masę nakładamy łyżką na wrzątek – jak kluski kładzione.
  4. Kluseczki są bardzo delikatne, więc mieszamy ostrożnie i gotujemy około 1-2 minut od wypłynięcia (najlepiej sprawdzić na jednej kluseczce, bo to zależy od ilości mąki, wielkości jajka, gęstości serka, wielkości łyżki, etc).
  5. Odcedzamy i wykładamy na talerzyk, miseczkę, czy jaką kto ma fantazję.

dodajemy...

mieszamy...

mieszamy do połączenia składników

gotujemy wodę

wlewamy kluchy

kluseczki waniliowe

Takie kluseczki można też zrobić w formie lanych klusek. Mogą być daniem samodzielnym, a można je, na przykład, dodać do mleka.

Smacznego!