sernik dyniowy, czyli dyniowe szaleństwo part 1

dyniowe szaleństwo

Jesień to specyficzna pora roku. Niby nieciekawa, bo robi się coraz zimniej, często jest deszczowa, wietrzna i ponura. Ale to także czas na spacery w pięknej scenerii (o ile pozwala pogoda). Śliczne, kolorowe drzewa, spadające liście, kasztany i tak dalej. Poza tym, jesień to czas na dynie, które, choć sama nie wiem jak to możliwe, odkryłam dopiero niedawno. A skoro o dyniach mowa, zobaczcie jaki pyszny sernik dyniowy ostatnio upiekłam!

Pierwszy raz o serniku dyniowym usłyszałam dopiero w tym roku. Ciasto marchewkowe to jeden z moich popisowych deserów. Ciasto z dodatkiem szpinaku też się u nas robi. Ale dynia i ciasto? Dynia i sernik? Ale, że jak to tak???

Ano tak. Pysznie i tyle. Kropka.

sernik dyniowy

A tu przepis, na wypadek, gdybyście sami chcieli spróbować jak smakuje sernik dyniowy.  Standardowo, przepis z wykorzystaniem Thermomixa, ale da się i bez niego.

Składniki:

  • 1 kg dyni (tyle powinno być obranej!)
  • 200 g herbatników (np. holenderskich)
  • 20 g orzechów włoskich
  • 80 g miękkiego masła
  • 750 g gładkiego, mielonego sera białego
  • 50 g mąki ziemniaczanej
  • 6 jajek
  • pół łyżeczki ekstraktu z wanilii
  • 1 łyżeczka przyprawy do piernika
  • pół łyżeczki mielonego imbiru
  • 200 g cukru pudru

Wykonanie:

  1. Dynię obieramy i kroimy na kawałki.

Thermomix:

1.1. Dynię kroimy w kostkę i układamy w przystawce Varoma, a do misy wlewamy 400 ml wody. Ustawiamy 30 min / Varoma / obr.1.

2.1.. Wylewamy wodę, a miękką dynię wrzucamy do Thermomixa i ustawiamy 20 s / obr.9.

Z tej ilości powinno wyjść ok 500 g puree dyniowego.

Dla nieużywających Thermomixa: dynię można upiec w piekarniku, bądź „zwyczajnie” ugotować na parze.

  1. Przygotowujemy spód ciasta.

Thermomix:

1.1. Do misy wrzucamy połamane na mniejsze kawałki herbatniki, miękkie masło i orzechy włoskie. Ustawiamy 1 min / obr.5.

2.1. Masę przekładamy do formy i wylepiamy spód. Formę można z zewnątrz obłożyć folią aluminiową (ja robiłam w silikonowej i darowałam sobie ten krok). Forma leci do lodówki.

Dla nieużywających Thermomixa: wszystkie składniki można zapewne połączyć w dowolnym robocie kuchennym, czy malakserze. Reszta bez zmian. 🙂

  1. Następnie łączymy wszystkie pozostałe składniki: mąkę, puree dyniowe (te nasze 500 g), cukier, przyprawy, jajka i ser. Chodzi o to, by uzyskać z tego gładką masę. W Thermomixie wystarcza ustawienie na 5 min / obr.5.
  2. Gotową masę wylewamy na przygotowany wcześniej i lekko schłodzony spód.
  3. Piekarnik rozgrzewamy do 160 stopni (piekłam z termoobiegiem).
  4. Blachę z sernikiem wstawiamy do większego naczynia, innej formy lub naczynia żaroodpornego i wlewamy do niego wrzątek (do ok. 2/3 wysokości formy do ciasta).
  5. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy – u mnie wyszło ok 45 min, choć w oryginalnym przepisie czas był znacznie dłuższy, bo ponad 1h. Pewnie trzeba znać swój piekarnik i uważnie obserwować sernik. 🙂
  6. Zostawiamy sernik w piekarniku do ostygnięcia, a potem przekładamy do lodówki, np. na całą noc.
  7. Można, tak jak w moim przypadku, posypać wierzch ciasta gorzkim kakao i udekorować orzechami.

I sernik dyniowy gotowy! Smacznego!

sernik dyniowy

A to, że jesienią może być pięknie, widać choćby na zdjęciach z Łazienek Królewskich. Udało nam się skorzystać z ostatnich być może ciepłych chwil w tym roku. 🙂

sernik dyniowy i łazienki 2 Mini i sernik dyniowysernik dyniowy i my

smalec z chrupiącymi skwareczkami na niby

smalec z chrupiącymi skwareczkami

W zeszły weekend Maxi miał w szkole wielki, coroczny event. Przed szkołą szał – stoiska z watą cukrową, z lodami, słodyczami wszelakiej maści i najlepsze ze wszystkich … z chlebem ze smalcem. 🙂 A smalec był dobry, bo to był smalec z chrupiącymi skwareczkami. Pycha! No i nawet po powrocie do domu ten smalec tak za mną chodził i chodził, więc postanowiłam zrobić go sama. Ale wiecie, że to sporo zabawy? Trzeba mieć słoninę, boczek, etc. A ja nie miałam…

Ale tak bardzo miałam ochotę na dobry smalec z chrupiącymi skwareczkami, że nie było opcji, żebym czegoś nie zrobiła. A że Internet wie wszystko (albo prawie wszystko), wiedział także jak zrobić smalec bez smalcu. 🙂

I tak oto, powstał smalec z chrupiącymi skwareczkami na niby, bo zrobiony z fasoli i kaszy gryczanej. 🙂

Składniki:

  • biała, ugotowana fasola – ok. 2 szklanki (po ugotowaniu)
  • 1 cebula
  • 1 jabłko
  • ugotowana kasza gryczana – ok 5 łyżek
  • sól, pieprz, cukier, majeranek, papryka słodka
  • olej – 2-3 łyżki.

Przygotowanie:

  1. Ugotowaną, przestudzoną fasolę blenduję z dodatkiem wody – musi powstać pasta fasolowa.
  2. Ugotowaną kaszę gryczaną wrzucam na patelnię z olejem, doprawiam solą, pieprzem i słodką papryką. Smażę na chrupiąco.
  3. Cebulę kroję i szklę (na patelni lub w Thermomixie).
  4. Do cebuli dorzucam starte jabłko. Mieszam i doprawiam całość solą, pieprzem i majerankiem (ok. 1 łyżeczką). Gotuję, żeby wszystko zmieniło się w miękką papkę.
  5. Kiedy papka ostygnie, dodaję chrupiącą kaszę. I gotowe!

smalec z chrupiącymi skwareczkami

Smakuje pysznie na świeżym, domowym chlebku. Sam lub z dodatkiem, na przykład ogórka kiszonego lub małosolnego (na przykład na sucho).

smalec z chrupiącymi skwareczkami

blok czekoladowy, czyli majówkowy zawrót głowy

blok czekoladowy

Ostatnio ciągle chodziło za mną coś słodkiego, ale jakoś nic mi nie pasowało. Daktyle? E-ee. Czekolada? Nie. Lody? Też nie to. Aż w końcu doznałam olśnienia! Mam ochotę na blok czekoladowy! Taki jaki pamiętam z czasów dzieciństwa, z mleka w proszku! No, to do dzieła!

Sama nazwa – blok czekoladowy – zaintrygowała chłopaków. Wprawdzie, już kiedyś go robiłam, ale Midi był wtedy niemowlęciem, a Maxi i tak nic nie pamięta. Przyglądali mi się więc z zainteresowaniem, gdy krzątałam się po kuchni przygotowując ten cudowny deser. 🙂

Przy okazji, odbyliśmy też pouczającą rozmowę o tym, że kiedyś słodycze nie były tak powszechnie dostępne, jak dzisiaj i że człowiek musiał trochę pokombinować, żeby zjeść coś fajnego. Teraz co chwilę zasypują mnie pytaniami w stylu: – Mamo, a jak byłaś mała, to można było kupić…. (tu wstaw dowolny produkt spożywczy). 🙂

Ale wróćmy, do dzisiejszego bohatera, czyli, jakby nie patrzeć, wyrobu czekoladopodobnego. 🙂

Tradycyjnie, by ułatwić sobie pracę, użyłam Thermomixa, ale oczywiście, da się bez. 🙂

Chłopcy bardzo mi pomagali, zwłaszcza przy próbowaniu, kruszeniu herbatników, oblizywaniu łyżki. Czy wspomniałam już o próbowaniu? 🙂Blok czekoladowy

Do naszego bloku użyłam:

  • 250 g mleka w proszku (miałam granulowane, z którego to podobno blok czekoladowy nie wychodzi 🙂 )
  • 220 g cukru
  • szklanka wody
  • 6-7 czubatych łyżeczek gorzkiego kakao
  • kostka (250 g) margaryny
  • pół dużej paczki herbatników
  • ewentualnie orzechy.
  1. Zaczęłam od roztopienia margaryny z wodą, cukrem i kakao (dla działających bez Thermomixa, to jak początek prac nad murzynkiem, lub polewą kakaową 🙂 ) – 4,5 min / 100 stopni / obroty 4.
  2. Następnie, dodałam mleko w proszku i dokładnie wymieszałam (30 sek / obroty 6-7).
  3. Na koniec, dodałam pokruszone herbatniki – to można już wymieszać przy pomocy łyżki. Na tym etapie można też dodać orzechy. My daliśmy trochę włoskich do 1 porcji. UWAGA: masa jest mocno klejąca i dość ciężko się ją miesza!
  4. Gotową masę przełożyłam do foremek (użyłam 2 małych, jednorazowych keksówek) i po ostygnięciu, schowałam do lodówki, żeby stężała.

Etap oczekiwania jest chyba najtrudniejszy. Ale wiecie co? Warto wytrzymać, bo efekt jest niesamowicie pyszny!!! 🙂blok czekoladowy

A Midi i Maxi – czy im smakowało? Myślę, że te zdjęcia mówią same za siebie. 🙂blok czekoladowy Midiblok czekoladowy Maxiblok czekoladowy Midi i Maxi

To co? Skusicie się na słodycze rodem z PRLu? 🙂

gofry na każdą okazję, czyli będzie pysznie

25 marca obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Gofra. Wiedzieliście o tym? Ale, że były Święta, jakoś nie było czasu (i miejsca w brzuchach) na gofry. A muszę Wam powiedzieć, że Midi i Maxi to prawdziwe gofrowe łakomczuchy! Wielkanoc już za nami, więc co powiecie na gofrowe szaleństwo? A skoro już szaleć, to może w ramach akcji Gofry na każdą okazję organizowaną przez facebookową grupę Blogerzy od kuchni? Czemu nie!

gofry na każdą okazję

Mamy wprawdzie swój ulubiony przepis na gofry, ale tym razem, postanowiliśmy spróbować czegoś nowego.

Padło na gofry belgijskie, które dotąd jedliśmy tylko „na mieście”.

Składniki:

  • 180 ml wody gazowanej
  • 220 ml mleka
  • 10 g drożdży
  • ekstrakt waniliowy / ew. cukier wanilinowy
  • 2 jajka
  • 4 łyżki cukru
  • szczypta soli
  • 280 g mąki pszennej
  • 100 g roztopionego masła.

Jako matka trójki dzieci, która zawsze ma więcej pomysłów, niż czasu, jak zwykle, do przygotowania gofrów użyłam Thermomixa. Ale oczywiście da się to bez problemu zrobić w standardowy sposób.


Przygotowanie w Thermomixie:

  1. Mleko, cukier i drożdże włożyć do Thermomixa i ustawić: czas: 3 min / temperatura: 37 stopni / obroty: 1,5.
  2. Dodać wodę, ekstrakt, żółtka, sól, masło i mąkę, wymieszać: czas: 1 min / temperatura: 37 stopni / obroty: 5,5.
  3. Całość zostawić w naczyniu mieszającym. a w tym czasie, już standardowym mikserem, ubić pianę z białek.
  4. Delikatnie wymieszać masę z pianą (zwykłą łyżką).
  5. Ciasto nakładać na rozgrzaną gofrownicę i na złoto. 🙂

Przygotowanie standardowe:

  1. Drożdże rozpuścić w letnim mleku z cukrem. Odstawić w ciepłe miejsce na 10-15 minut.
  2. Dodać wodę, ekstrakt, żółtka, sól, masło i mąkę, wymieszać przy pomocy miksera.
  3. Ubić pianę z białek.
  4. Delikatnie wymieszać masę z pianą (zwykłą łyżką). Odstawić w ciepłe miejsce na 15-20 minut.
  5. Ciasto nakładać na rozgrzaną gofrownicę i na złoto. 🙂

Gofry z tego przepisu wychodzą raczej mniej słodkie (idealne do dodatków) i chrupiące (jak się ich nie zaparzy). Naprawdę smaczne.

Zaszaleliśmy i te nasze zeżarliśmy, bo inaczej się tego nie da określić, na bogato: z lodami, bananami, syropem klonowym, domowym sosem czekoladowym i płatkami migdałowymi. 🙂

gofry

gofry belgijskie

goferki

Smacznego! 🙂