wystrzałowe bałwanki z kleju na gorąo

wysrzałowe bałwanki z kleju

Wystrzałowe bałwanki z kleju to moje najnowsze odkrycie. Świetnie sprawdzą się jako świąteczna dekoracja, a także – własnoręcznie wykonany upominek. Jak je zrobić? To bardzo proste! Zobaczcie.

Choć wyglądają dość misternie i może się zdawać, że trudno je zrobić, nic bardziej mylnego. A i materiały do wykonania nie są mocno skomplikowane, czy trudno dostępne. Można by powiedzieć, że to dziecinnie proste, jednak odradzałabym to zadanie dzieciom, chyba że pod baaardzo czujnym okiem kogoś dorosłego. Chodzi bowiem o to, że bałwanki robi się z kleju. Tak, z kleju. Takiego z pistoletu, na gorąco.

wysrzałowe bałwanki z kleju

Materiały:

  • pistolet z klejem (i zapas klejowych wkładów)
  • sznurek lub tasiemka (na zawieszki) i nożyczki
  • silikonowa mata (choć nie jest to warunek konieczny, poniżej będzie więcej na ten temat)
  • elementy dekoracyjne, jak nosy, kapelusze, „węgielki” na oczy i buzie
  • wykałaczka lub inne narzędzie do pomocy przy wmontowywaniu elementówwysrzałowe bałwanki z kleju

Pierwszą partię bałwanków zrobiłam na folii aluminiowej. Chyba dlatego, że gdzieś rzucił mi się w oczy jakiś zagraniczny tutorial. Niestety, folia nie dała się łatwo odrywać od wystudzonych ozdób. Choć, miała swój urok. 🙂

Następnie, sprawdziłam woskowane torebki śniadaniowe. Było o wiele lepiej. Papier przykleił się tylko odrobinkę, ale to nic, bo dało się go w większości usunąć za pomocą wody.

Najlepiej wyszła mi trzecia „porcja”, którą zrobiłam na silikonowej macie. Zero problemów z odchodzeniem wystudzonych ozdóbek.

Jeśli chodzi o elementy ozdobne, także przetestowałam kilka wariantów. Zaczęłam od guzików na kapelusze (większy to rondo, mniejszy to góra) i koralików na nos, oczy i buzie. Wyszło nieźle. Ale nie idealnie.wysrzałowe bałwanki z kleju

Zrobiłam więc kapelusze i marchewkowe nosy z modeliny Fimo. Oczy i buzie ponownie wykonałam z malutkich koralików.

Sprawdziłam także, czy da się zrobić bałwanki z kleju bez modeliny, guzików, czy koralików. Użyłam za to ogólnodostępnych przedmiotów, które raczej znajdują się w każdym domu. I tak, nos zrobiłam z kawałka wykałaczki, a oczy i buzie z ziarenek pieprzu. Kapelusz sobie odpuściłam. Wyszło? 🙂wysrzałowe bałwanki z kleju

To co? Zróbmy w końcu te bałwanki z kleju!

Wykonanie:

  1. Rozgrzewamy pistolet z klejem
  2. W tym czasie, przygotowujemy wszystkie elementy – koraliki, noski, etc. Sznurki przycinamy do pożądanej długości i zawiązujemy w pętelki
  3. Każdą zawieszkę – pętelkę oklejamy leciutko klejem – chodzi o to, by dobrze się trzymała bałwanki z kleju
  4. Gdy klej wyschnie (trwa to dosłownie chwilę), obracamy zawieszkę (tak, by ta wypukła kropelka okalająca supełek była na spodzie) i „wyklejamy” kształt bałwanka. Gorący klej rozlewa się na boki, więc nie trzeba go dawać dużo w 1 miejscu. Kształt zależy od waszej wyobraźniwysrzałowe bałwanki z kleju
  5. Póki klej jest jeszcze gorący, przyklejamy ozdóbki, dokładnie je dociskając. Można sobie pomóc, na przykład wykałaczką wysrzałowe bałwanki z kleju
  6. Kiedy klej wyschnie i z przezroczystego zrobi się białawy, bałwanki z kleju są już gotowe! 🙂

wysrzałowe bałwanki z kleju

A wiecie co jeszcze można zrobić z takiego kleju? Na przykład śnieżynki!

Moja jest wprawdzie koszmarnie koślawa, ale pierwsze koty za płoty – z czasem się poprawię. Na blogu we lived happily ever after macie świetny tutorial (w języku angielskim). 🙂 wysrzałowe bałwanki z kleju

straszne pyszności: halloweenowe przyjęcie – part 4

straszne pyszności

Halloween coraz bliżej, warto więc zaplanować przyjęcie od strony kulinarnej. A zatem, przydałyby się jakieś straszne pyszności! Co kojarzy się z Halloween? Same upiorności. A skoro tak, zróbmy coś upiornego, a zarazem smacznego. Zobaczcie kilka naszych propozycji na halloweenowe przyjęcie. My w tym roku wypróbowaliśmy je trochę wcześniej, bo Midi obchodził właśnie 5 urodziny. Zresztą, zobaczcie sami!

Od czego by tu zacząć? Wiem, może najpierw podzielmy nasze straszne pyszności na słodkie i wytrawne. 🙂 I tak, mamy:
straszne pysznościStraszne pyszności na słodko:

  • upiornie pyszny tort marchewkowy
  • potworne paluszkowe stwory
  • straszności na patykach
  • paluchy wiedźmy.

straszne pysznościStraszne pyszności na słono, czy raczej wytrawne:

  • serowe kości
  • parówkowe mumie
  • pająki parówkowe
  • ucięte paluchy…

To co? Zaczynamy? Zaczynamy!

Upiornie pyszny tort marchewkowy

Midi zażyczył sobie w tym roku tort w kształcie ducha. Ale żeby nie było, że to „zwykły” duch, nasz jest przebranym w prześcieradło chłopcem (Midi mówi, że to on, oczywiście 🙂 ).

Na zdjęciach niestety w pełni tego nie widać, ale spod prześcieradła wystają czerwone trampki (zasłaniają je także małe sterty kości i czaszek przyklejonych „zielonym glutem” – ot, taki element dodany na bezpośrednią prośbę jubilata. 🙂

straszne pyszności straszne pyszności straszne pyszności
A samo prześcieradło kryje pod sobą… ciasto marchewkowe przełożone kremem z serka mascarpone zmieszanego z trzcinowym cukrem pudrem i odrobiną skondensowanego mleka (niesłodzonego). 🙂

Potworne paluszkowe stworystraszne pyszności

Czym są? Ano, niczym innym, jak po prostu połamanymi paluszkami zamoczonymi w roztopionej czekoladzie (tu konkretnie ciasteczkowe candy melts) i udekorowane jadalnymi oczami. Proste, ale przykuwające uwagę i smaczne. 🙂

Straszności na patykachstraszne pyszności

Te po prawej i po lewej to piankowe mumie, a po lewej na środkowym zdjęciu – mumie ciasteczkowe.

Do wykonania tych pierwszych strasznych  pyszności użyłam pianek marshmellows, cukierków M&Ms i białej czekolady.

Zaczęłam od roztopienia czekolady. Potem, wbiłam patyczki do lizaków w pianki (UWAGA – żeby „lizaki” były trwalsze, dobrze jest zamoczyć koniec patyczka w roztopionej czekoladzie przed wbiciem w piankę). Takie lizaczki ułożyłam na papierze do pieczenia, na płasko, i polewałam czekoladą, pomagając sobie widelcem, żeby uzyskać mumiowe wzorki. Na koniec, przykleiłam oczy. Po zastygnięciu piankowe mumie są gotowe. 🙂

A mumie ciasteczkowe są troszkę bardziej pracochłonne, ale nadal proste w wykonaniu. Potrzeba do nich ciasteczka typu Oreo, serek mascarpone, białą czekoladę (lub kuwerturę) i jadalne oczy.

Ciasteczka należy zmielić w całości – ciacho z nadzieniem, a do tej brei dodać serek mascarpone (nie piszę o ilościach, bo to zależy od tego ile mumii chcecie zrobić). Masę wymieszać tak, żeby była w miarę gładka. Super sprawdzi się tu Thermomix, ale tego typu machina nie jest konieczna. Z tak powstałej masy lepimy małe kulki (powiedzmy, wielkości orzecha włoskiego) i  układamy, np. na papierze do pieczenia. Teraz czas na wbicie patyczków. Tu przyda się uwaga z mumii piankowych. Tak przygotowane „lizaki” schładzamy, a gdy są już zimne i w miarę twarde, polewamy je czekoladą, lub wręcz w niej zamaczamy, a po wyjęciu okręcamy kilkukrotnie w rożnych kierunkach, żeby wzory były nieregularne. Przyklejamy oczy, zostawiamy do zastygnięcia, a najlepiej schładzamy i gotowe!

Paluchy wiedźmy

A teraz czas na nasz coroczny hit halloweenowy – paluchy wiedźmy!!!straszne pyszności

Czym są? To kruche ciasteczka z migdałami, a w wersji widocznej na zdjęciu, z małym dodatkiem dżemu truskawkowego („krew” na końcach palców i lepsze mocowanie paznokci). Obrzydliwe, prawda? 🙂

Jak co roku, korzystam z przepisu znalezionego na blogu Moje Wypieki. Jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Owszem, wprowadzam czasem swoje modyfikacje, ale to taka moja baza. 🙂 Polecam gorąco!

Serowe kościstraszne pyszności

Może nie wyglądają wybitnie, ale są mega proste, smaczne i podobają się dzieciakom. 🙂 A robi się je z ciasta do pizzy (tak, może być nawet gotowe ciasto), które wałkujemy na niewielkie wałeczki, a następnie, nożyczkami, przecinamy je na obu końcach i formujemy kształt kości. Przed pieczeniem smarujemy roztrzepanym jajkiem i posypujemy startym serem (w niektórych kostkach ser włożyłam też do środka – fajnie się ciągnie). Pieczemy do zrumienienia (UWAGA: lepiej robić cienkie kosteczki, bo ciasto dość mocno rośnie). Podawać z krwawym sosem pomidorowym lub keczupem. 🙂straszne pyszności straszne pyszności straszne pyszności straszne pyszności straszne pyszności

Parówkowe mumie

Do ich wykonania potrzebujemy oczywiście parówek i ciasta francuskiego.

Ciasto kroimy na nasze „bandaże”, czyli wycinamy z niego cienkie paseczki. I tymi bandażami obwiązujemy nasze mumie. Można to robić po prostu okręcając całą parówkę lub jej połówkę, a można się trochę bardziej pobawić i ponacinać parówkę wcześniej żeby po upieczeniu miała ręce i nogi. 🙂 Tak, czy siak – efekt końcowy super! 🙂 Przygotowane w ten sposób stworki pieczemy zgodnie z zaleceniami na opakowaniu ciasta francuskiego.
straszne pyszności straszne pyszności

 

straszne pyszności straszne pyszności straszne pyszności

 

 

 

 

Pająki parówkowe

Jak sama nazwa wskazuje, pająki są z parówek. I znowu, jak w przypadku mumii, te straszne pyszności wymagają użycia ciasta francuskiego.

Parówki przecinamy na pół, a potem każdą połówkę jeszcze raz na pół, ale wzdłuż. straszne pysznościKażdy kawałek nacinamy nożem z obu końców – 3 nacięcia z każdej strony. Ale uwaga, by nie przeciąć parówek całkowicie!straszne pyszności

Z ciasta francuskiego wycinamy prostokąty, którymi oklejamy nasze”mięsne kawałki” po środku. straszne pyszności

Teraz, pająki wystarczy już tylko upiec. Wiem, na tym etapie nie wyglądają imponująco. Ale po upieczeniu…straszne pyszności straszne pysznościUcięte paluchy

Brzmi obiecująco, prawda? 🙂 Ale nie będziemy nikomu palców obcinać, bo to znowu chodzi o parówki. Można, po prostu, zaserwować małym (i większym) parówkożercom krwawe danie w postaci parówek z keczupem…straszne pyszności straszne pyszności

 

 

 

 

 

 

…lub zaszaleć i podać hot dogi, takie jak te na blogu PartyTipz.

A żeby przygotować takie paluchy, wystarczy odpowiednio ponacinać parówki – wyciąć paznokcie i zrobić 3 nacięcia imitujące zgięcia paluszków. 🙂

I to już właściwie koniec na dziś. Gratuluję, jeśli dobrnęliście do końca. 🙂

Ale, żeby nie było, że to wszystkie pomysły. Jakiś czas temu szaleliśmy także, robiąc prawdziwie cmentarne ciasto. O takie: straszne pyszności

To ciasto szpinakowe (czy jak zwą je Midi i Maxi – ciasto Shreka) posypane zmielonymi ciasteczkami typu Oreo i udekorowane robalami oraz jadalnym oczami. 🙂

Niedługo pokażemy Wam jeszcze trochę halloweenowych dekoracji i zabaw, a tych, którzy jeszcze nie czytali i nie oglądali, zapraszamy do lektury poprzednich części halloweenowego cyklu – part 1, part 2 i part 3.

Także, pamiętajcie o nas i zaglądajcie tu od czasu do czasu!

sernik dyniowy, czyli dyniowe szaleństwo part 1

dyniowe szaleństwo

Jesień to specyficzna pora roku. Niby nieciekawa, bo robi się coraz zimniej, często jest deszczowa, wietrzna i ponura. Ale to także czas na spacery w pięknej scenerii (o ile pozwala pogoda). Śliczne, kolorowe drzewa, spadające liście, kasztany i tak dalej. Poza tym, jesień to czas na dynie, które, choć sama nie wiem jak to możliwe, odkryłam dopiero niedawno. A skoro o dyniach mowa, zobaczcie jaki pyszny sernik dyniowy ostatnio upiekłam!

Pierwszy raz o serniku dyniowym usłyszałam dopiero w tym roku. Ciasto marchewkowe to jeden z moich popisowych deserów. Ciasto z dodatkiem szpinaku też się u nas robi. Ale dynia i ciasto? Dynia i sernik? Ale, że jak to tak???

Ano tak. Pysznie i tyle. Kropka.

sernik dyniowy

A tu przepis, na wypadek, gdybyście sami chcieli spróbować jak smakuje sernik dyniowy.  Standardowo, przepis z wykorzystaniem Thermomixa, ale da się i bez niego.

Składniki:

  • 1 kg dyni (tyle powinno być obranej!)
  • 200 g herbatników (np. holenderskich)
  • 20 g orzechów włoskich
  • 80 g miękkiego masła
  • 750 g gładkiego, mielonego sera białego
  • 50 g mąki ziemniaczanej
  • 6 jajek
  • pół łyżeczki ekstraktu z wanilii
  • 1 łyżeczka przyprawy do piernika
  • pół łyżeczki mielonego imbiru
  • 200 g cukru pudru

Wykonanie:

  1. Dynię obieramy i kroimy na kawałki.

Thermomix:

1.1. Dynię kroimy w kostkę i układamy w przystawce Varoma, a do misy wlewamy 400 ml wody. Ustawiamy 30 min / Varoma / obr.1.

2.1.. Wylewamy wodę, a miękką dynię wrzucamy do Thermomixa i ustawiamy 20 s / obr.9.

Z tej ilości powinno wyjść ok 500 g puree dyniowego.

Dla nieużywających Thermomixa: dynię można upiec w piekarniku, bądź „zwyczajnie” ugotować na parze.

  1. Przygotowujemy spód ciasta.

Thermomix:

1.1. Do misy wrzucamy połamane na mniejsze kawałki herbatniki, miękkie masło i orzechy włoskie. Ustawiamy 1 min / obr.5.

2.1. Masę przekładamy do formy i wylepiamy spód. Formę można z zewnątrz obłożyć folią aluminiową (ja robiłam w silikonowej i darowałam sobie ten krok). Forma leci do lodówki.

Dla nieużywających Thermomixa: wszystkie składniki można zapewne połączyć w dowolnym robocie kuchennym, czy malakserze. Reszta bez zmian. 🙂

  1. Następnie łączymy wszystkie pozostałe składniki: mąkę, puree dyniowe (te nasze 500 g), cukier, przyprawy, jajka i ser. Chodzi o to, by uzyskać z tego gładką masę. W Thermomixie wystarcza ustawienie na 5 min / obr.5.
  2. Gotową masę wylewamy na przygotowany wcześniej i lekko schłodzony spód.
  3. Piekarnik rozgrzewamy do 160 stopni (piekłam z termoobiegiem).
  4. Blachę z sernikiem wstawiamy do większego naczynia, innej formy lub naczynia żaroodpornego i wlewamy do niego wrzątek (do ok. 2/3 wysokości formy do ciasta).
  5. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy – u mnie wyszło ok 45 min, choć w oryginalnym przepisie czas był znacznie dłuższy, bo ponad 1h. Pewnie trzeba znać swój piekarnik i uważnie obserwować sernik. 🙂
  6. Zostawiamy sernik w piekarniku do ostygnięcia, a potem przekładamy do lodówki, np. na całą noc.
  7. Można, tak jak w moim przypadku, posypać wierzch ciasta gorzkim kakao i udekorować orzechami.

I sernik dyniowy gotowy! Smacznego!

sernik dyniowy

A to, że jesienią może być pięknie, widać choćby na zdjęciach z Łazienek Królewskich. Udało nam się skorzystać z ostatnich być może ciepłych chwil w tym roku. 🙂

sernik dyniowy i łazienki 2 Mini i sernik dyniowysernik dyniowy i my

the winter is coming, czyli robimy sztuczny śnieg

robimy sztuczny śnieg

Dziś (22.09) początek astronomicznej jesieni, a już jutro zaczyna się jesień kalendarzowa. I chociaż początek września był bardzo ciepły, a momentami nawet upalny, to już wczoraj powiało chłodem (i grozą).To mi uświadomiło, że już niedługo przyjdzie… zima. A żeby nie dać się zaskoczyć, zrobiliśmy sztuczny śnieg!

Wiem, że najpierw miało być o wakacjach, o minionym lecie i w ogóle, ale jakoś tak wyszło. Bo zimniej się zrobiło i jakoś tak zestresowałam się nadchodzącą zimową porą. Bo ja zmarzlak jestem i zima niekoniecznie jest moją ulubioną porą roku. Ale dzieciaki to już inna para kaloszy. Midi i Maxi zimę uwielbiają. A zwłaszcza śnieg, którego w ostatnich latach wcale tak dużo nie było. A jak czegoś nie ma, to nie trzeba bezczynnie czekać aż się samo pojawi, prawda? 😀 Zróbmy sztuczny śnieg!

Sztuczny śnieg tak naprawdę oczywiście śniegiem nie jest. Ale przypomina biały puch z konsystencji i koloru. I choć nie jest zimny, gdy puści się wodze fantazji, można sobie wyobrazić, że to prawdziwy śnieg. 🙂

Ale najpierw kilka słów o tym, skąd właściwie taki szalony pomysł. Otóż, kupiliśmy ostatnio pieluszki dla Miniego. I te pieluszki, co spotkało nas pierwszy raz w życiu, okazały się „lewe”. Odklejały się wszystkie rzepy. Co do jednego! Nie muszę dodawać, że pielucha spadała z pupy nawet kiedy była pusta (i aż strach pomyśleć co byłoby, gdyby Mini postanowił ją wypełnić…). Napisałam do producenta, który stanął na wysokości zadania i w ciągu kilku dni odzyskaliśmy pieniądze za wadliwy produkt. Ale same pieluchy nam zostały. Co więc z nimi zrobić?

Jak zwykle – Internet skarbnicą wiedzy, bo to właśnie tu znalazłam inspirację. I tak powstał sztuczny śnieg. Zobaczcie co i jak.

Potrzebne:

  • pieluszki jednorazowe (im więcej sztuk, tym więcej śniegu)
  • nożyczki (choć da się też rwać rękami/zębami 🙂 )
  • miska lub inny pojemnik do mieszania
  • woda.

robimy sztuczny śnieg

  1. Pieluszkę rozcinamy i do miski wysypujemy malutkie, białe granulki. UWAGA: w lepszych pieluchach mogą one być „ukryte” w specjalnych kieszonkach, ale są. 🙂robimy sztuczny śnieg
  2. Do miski wlewamy wodą. Najlepiej partiami. I mieszamy ręką.robimy sztuczny śnieg
  3. Woda zostaje wchłonięta przez granulki, które momentalnie zwiększają swoją objętość. robimy sztuczny śnieg

My gotowy sztuczny śnieg wyrzuciliśmy na stół, gdzie odbyło się lepienie. robimy sztuczny śnieg robimy sztuczny śniegByły próby zrobienia kul śniegowych… robimy sztuczny śnieg robimy sztuczny śnieg

A na końcu powstał on…. Bałwan! 🙂robimy sztuczny śnieg

Dodam tylko, że to miała być zabawa dla dzieci, ale ja też miałam niezły ubaw. Takie „taplanie się” w tej brei jest super! I może to być świetny element terapii integracji sensorycznej. Polecamy!

rybka chybotka, czyli zabijamy nudę

rybka chybotka

Kto to ta rybka chybotka? Zaraz wyjaśnię.

Wakacje wakacjami, ale nie może być tak, że nas nie ma i nie ma. Na blogu cisza, którą mogę próbować tłumaczyć jedynie pojawiającymi się znienacka wyjazdami poza Warszawę. Ale chwilowo jesteśmy i działamy. A ponieważ pogoda akurat nie jest wybitnie wakacyjna, postanowiliśmy z chłopakami zabić nudę tworząc. Dziś przedstawiamy Wam nowy projekt, podpatrzony na stronie KROKOTAK, rybka chybotka.rybka chybotka

 

Przyznam szczerze, że rybka chybotka urzekła mnie swoją prostotą i wyjątkowym urokiem osobistym. 🙂 Do jej wykonania potrzeba tak niewiele, że nie mogłam nie pokazać jej chłopakom. Midi i Maxi byli zachwyceni i oczywiście, musieliśmy sami przekonać się, czy rybka chybotka faktycznie jest taka prosta do zrobienia. I jest! 🙂

Materiały:

  • kolorowe kartki
  • nożyczki
  • klej
  • ołówek / długopis /mazak, etc.

rybka chybotka

Wykonanie:

  1. Z prostokątnej kartki robimy kwadrat:rybka chybotkarybka chybotkarybka chybotka
  2. Składamy oba boki do środkowej linii – powstaje coś na kształt latawcarybka chybotka
  3. Po rozłożeniu zagięć otrzymujemy coś takiegorybka chybotka
  4. Ponownie składamy na pół, wzdłuż linii środkowej i nacinamy jak na zdjęciu poniżejrybka chybotkarybka chybotka
  5. Powstaje nam coś takiegorybka chybotka
  6. Jeden z boczków smarujemy klejem i sklejamy, o tak:rybka chybotkarybka chybotka
  7. Teraz zaokrąglamy pyszczekrybka chybotka rybka chybotka
  8. Z innych kawałków papieru robimy płetwy (boczne i ogonową) oraz oczyrybka chybotkarybka chybotka
  9. Z paska papieru, który został nam z 1 kroku wycinamy „szczękę dolną” 🙂rybka chybotkarybka chybotka

rybka chybotka gotowa!

Proste, prawda? Ale żeby nie było, że łatwo się pisze, a trudniej robi – Midi i Maxi zabrali się do pracy i po kilku chwilach moja rybka chybotka miała już niezłe towarzystwo. 🙂rybka chybotka rybka chybotkarybka chybotkarybka chybotkarybka chybotkarybka chybotka rybka chybotka rybka chybotkarybka chybotkarybka chybotka

No a Mini? Spokojnie, nie zapomniałam o nim. 🙂 Mini rybki testował po swojemu, czyli organoleptycznie. 🙂 rybka chybotka rybka chybotka rybka chybotka

Więc żeby młody ich nie zeżarł do końca, powiesiliśmy nasze chybotki na ścianie. 🙂rybka chybotka rybka chybotka rybka chybotka